Na północnym brzegu jeziora Issyk Kul leży jedna z najbardziej znanych miejscowości Kirgijskich – Czołpon Ata. Dla pragnących wypoczynku Kirgizów i Rosjan jest tym, czym dla nas Ustka lub Kołobrzeg. Słońce świeci tu więcej dni w roku niż nad Morzem Czarnym, a woda jeziora nigdy nie zamarza.
Issyk Kul, czyli w dosłownym tłumaczeniu Gorące Jezioro, zawdzięcza swoją nazwę azotowym wodom termalnym, które go ogrzewają. Dzięki temu oraz niewielkiej zawartości soli jezioro nie zamarza nawet w temperaturach dochodzących do minus czterdziestu stopni. Ze względu na swoją wielkość uznawane jest za drugie po jeziorze Titicaca, największe jezioro górskie. Można tu uprawiać dosłownie wszystkie sporty wodne. Niestety rozwinięta turystyka doprowadziła do tego, że prawie cały brzeg jeziora podzielony jest na małe prywatne plaże. Każda z nich oddzielona jest od następnej betonowym murem lub metalową siatką. Bez wykupienia biletu wstępu na konkretny kawałek plaży praktycznie nie można się dostać do wody. Wszędzie opalają się ludzie, a pomiędzy nimi spacerują sprzedawcy (latawców, lodów, różowej waty na patyku, plastikowych zabawek, pamiątek). Zażywając kąpieli słonecznych należy pamiętać, że jezioro znajduje się na wysokości 1610-1640m n.p.m.. Nie wolno, więc zapomnieć o odpowiednio mocnym filtrze słonecznym gdyż inaczej nawet dwu godzinne opalanie skończy się poważnymi oparzeniami.
Ale nie tylko samo jezioro jest atrakcją Czołpon Aty. Na zachód od miasta odnaleziono szczątki dinozaurów oraz petroglify. Są to prehistoryczne rysunki naskalne pochodzące z II w p.n.e. – IX wieku naszej ery. Łąka, na której znajdują się cenne kamienie otoczona została ogrodzeniem i objęta ochroną muzeum na otwartej przestrzeni. Najkrótsza trasa zajmuje zwiedzającemu około 20- 30 minut. Warto jednak zatrzymać się tu na dłużej i dokładnie zwiedzić każdy zakamarek muzeum. Najlepszą porą na zwiedzanie jest poranek lub wieczór. Wówczas to dzięki cieniom, które powstają rysunki są szczególnie ładne i wyeksponowane. Na kamieniach wyryte są sylwetki zwierząt np. bawołów, jeleni i panter śnieżnych oraz polujących na nie ludzi. Największy z eksponatów ma aż 3 metry długości. Większość z petroglifów zwrócona jest w stronę południowo-wschodnią i południowo-zachodnią. Oprócz rysunków naskalnych możemy tu podziwiać kamienne kręgi, grobowce, resztki muru, a nawet rzeźby. Równie ciekawe jak same rysunki na kamieniach są znajdujące się na nich porosty. Żółte, pomarańczowe, zielone plechy tworzą fantazyjne zwory, które jak naturalna biżuteria upiększają głazy. Na terenie muzeum znajdują się tabliczki z informacjami o oglądanych przedmiotach. Jednak naprawdę ciekawych rzeczy można się dowiedzieć od Pan, który opiekuje się muzeum i zbiera opłaty za wstęp. Jest on skarbnicą wiedzy o całej okolicy.
Niedaleko od muzeum znajduje się stary cmentarz. Nagrobki całkowicie różnią się od tych, które znamy. Płyty nagrobne otoczone są metalowymi konstrukcjami przypominającymi szkielety jurt. Ich kopuły zwieńczone są gwiazdami lub księżycami – symbolami islamskimi.
Okolice muzeum są same w sobie atrakcją. Na północ od niego wznoszą się szczyty. Na południowym horyzoncie rozpościera się widok na błękitne wody jeziora Issyk Kul i znajdujące się daleko za nim ośnieżone szczyty Tien Szhanu. Warto też zwrócić uwagę na ciekawe rośliny, które porastają okolice. Jeśli naszą wizytę w muzeum przewidzieliśmy na wieczór to czeka nas jeszcze jeden przepiękny spektakl. Zachód słońca nad jeziorem jest zachwycający.
Po całym dniu opalania i zwiedzania okolic warto spędzić trochę czasu w samym centrum miasteczka. Często odbywają się tu różne festiwale, pokazy mody i targi tradycyjnego rzemiosła. Nocne życie kwitnie. Otwierają się puby i dyskoteki, a na ulice wychodzą wszyscy turyści. Po całym dniu na słońcu wieczorne ochłodzenie jest zbawienne. Jest to idealna okazji do poznania nie tylko samych Kirgizów, ale także innych podróżników.