Wojciech Górecki to znakomity polski dziennikarz i reportażysta, znawca Azji Środkowej i Kaukazu. Autor takich książek, jak „Toast za przodków”, „Abchazja”. Tym razem reporter opisuje swoją podróż do Kazachstanu z 2022 roku, którą odbywa już po styczniowych zamieszkach w Kazachstanie, największych od upadku Związku Sowieckiego, a także po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny w Ukrainie.

Kazachstan to ogromne państwo – ze wschodu na zachód rozciąga się na trzy tysiące kilometrów, to więcej niż z Warszawy do Lizbony. Dwa miliony siedemset tysięcy kilometrów kwadratowych. Kraj jest dziewięć razy większy od Polski. Natomiast Kazachstan zamieszkuje jedynie 19,9 milionów ludzi – w tym 70 proc. Kazachów, pozostała ludność to mniejszości narodowe, min. Rosjanie (15,5 proc.), Uzbecy (3,2 proc.), Ujgurzy, Tatarzy, a także Polacy. Jednak do upadku Związku Sowieckiego Kazachowie nie stanowili nawet 50 proc. ludności, byli mniejszością we własnej republice.
Rosjanie, kolonizując Kazachstan, już od XIX wieku zsyłali tu przedstawicieli innych narodów, co nasiliło się jeszcze bardziej w latach 30. XX wieku. Kazachstan wybrano jako miejsce przesiedleń ze względu na szczególnie tragiczne skutki kolektywizacji w tej republice. W latach 1927–1933 liczba gospodarstw wiejskich zmniejszyła się z 1,35 mln do 630 tys. Na skutek klęski głodu i towarzyszącej jej epidemii tyfusu zmarło w latach 1932–1933 około 1,75 mln osób. Do Kazachstanu zesłano dziesiątki narodów, które pod czujnym okiem partii i NKWD miały się ze sobą wymieszać i stworzyć nowy, sowiecki naród.
Autor w czasie swojej podróży zwiedza ikoniczne miejsca, kojarzone z Kazachstanem, między innymi wyrusza nad Jezioro Aralskie – miejsce katastrofy ekologicznej, gdzie na skutek rabunkowej gospodarki zmierzającej do rozwoju upraw bawełny na pustyniach dzisiejszego Uzbekistanu i Kazachstanu, doprowadzono do tego, że wody dwóch potężnych rzek – Amu-Darii i Syr-darii, które naturalnie zasilały jezioro, zostały w dużej części przekierowane gdzie indziej, a pierwsza z rzek przestała w ogóle dochodzić do jeziora, wysychając po drodze. Pustynia, która powstała na dnie wyschłego jeziora jest zanieczyszczona pestycydami oraz nawozami spływającymi uprzednio do jeziora. Jeszcze przed upadkiem ZSRS w okolicy pojawiły się tyfus, padaczka, białaczka. Władze Kazachstanu w 2005 roku ukończyły budowę tamy oddzielając północną część jeziora od południowej części, dzięki czemu poziom wody w północnej części podniósł się o 12 metrów, a zasolenie się zmniejszyło. Sytuacja w Aralsku polepsza się też dzięki działalności ekologów, którzy pomogli aralskim rybakom.
Autor odwiedza sowiecki poligon nuklearny w Semiapałatyńsku (obecnie Semeju). Górecki zauważa, że mocarstwa lokowały takie poligony na terenach kolonizowanych. Tam, gdzie mieszkali autochtoni. Stany Zjednoczone – na terenach Indian, Francja w Algierii oraz Polinezji, Chiny w Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur. Na terenie kazachskiego poligonu dokonano 526 próbnych wybuchów jądrowych. Szacuje się, że półtora miliona ludzi zostało napromieniowanych dawkami zagrażającymi życiu i zdrowiu.
Górecki opisuje także Karłag czyli Karagandyjski Łagier, jeden z największych obozów pracy przymusowej, miejsce uwięzienia wielu uczonych, artystów, a także duchownych z terenów ZSRS i z zagranicy.
Karłag rozciągał się na trzysta kilometrów z północy na południe oraz na dwieście ze wschodu na zachód. Przez obóz przeszło ponad milion więźniów. Sporo miejsca w rozdziale o Karagandzie autor poświęca, urodzonemu w Berdyczowie, polskiemu księdzu, Władysławowi Bukowińskiemu, który jest nazywany „apostołem Kazachstanu”. Bukowiński w sowieckich łagrach i więzieniach spędził w sumie trzynaście i pół roku. Po zwolnieniu z obozu został w Karagandzie, gdzie pracował jako nocny stróż, jednocześnie sprawując funkcje kapłańskie, odprawiając msze święte w prywatnych domach przy zasłoniętych oknach. Jako zesłaniec musiał co miesiąc meldować się na komisariacie, a gdy w czerwcu 1955 roku odrzucił propozycję wyjazdu do Polski, przyjął obywatelstwo sowieckie, wiedząc, że w komunistycznym Kazachstanie będzie bardziej potrzebny niż w Polsce. Ksiądz Bukowiński zmarł w 1974 roku w Karagandzie. W 2016 roku dokonała się jego beatyfikacja.
Kazachstan to kraj bardzo ciekawy, ale nieoczywisty dla podróżnika. To nie jest Uzbekistan z zabytkami Samarkandy i Buchary, ani Kirgistan z pięknymi górami. Jak pisze Górecki, do kazachskości trzeba się dokopywać, dogrzebywać. Przebijać przez pancerz Sowieta, wielkiego przemysłu, łagrów, martyrologii.
Wojciech Górecki w czasie swojej podróży zjeździł Kazachstan z południowego zachodu na wschód, odwiedzając również dwie stolice – nową – Astanę (do niedawna Nur-Sułtan na cześć poprzedniego prezydenta – Nursułtana Nazarbajewa) oraz starą – Ałmaty. Jednak jak sam stwierdza, wyjeżdżając z Kazachstanu, odczuwa niedosyt – nie dotarł do wszystkich ciekawych miejsc, nie poruszył jeszcze wszystkich tematów, w tym sytuacji kazachskich kobiet.
Cóż, będzie okazja do napisania kolejnych książek o tym niezwykłym kraju.
Wojciech Górecki, Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024, 384 s.