Lubię porozmawiać z malarzem, którego obraz kupuję czy panią, która poświęciła siedem dni swojego życia na ufarbowanie pięknego batiku. Chcę wiedzieć jak wyglądają dłonie mężczyzny, który rzeźbi w białym alabastrze misterne figurki. Ciekawi mnie jakie piękno ukrywa się w twarzy tkaczki tkającej jedwabne arcydzieła. Właśnie dlatego jeśli tylko mam możliwość to staram się odwiedzać artystyczne wioski.
Zakupy w galeriach mnie męczą, ale UWIELBIAM chodzić po orientalnych targach i kupować pamiątki. Mogłabym spędzić wiele godzin na oglądaniu i dyskusjach ze sprzedawcami. Targowanie się to rytuał i najważniejszy element zakupów, którego zasady należy poznać, gdy wyjeżdża się do Azji. Jednak jeszcze większą przyjemność od samego kupowania sprawia mi poznawanie tajników powstawania tego co kupuję.
W Mandalay nie wolno ominąć otaczających jej dzielnic i wiosek rękodzieła. Spacerując szarą od pyłu ulicą można dowiedzieć się, jak rzeźbi się centymetrowej wielkości słoniki oraz kilku metrowe figury Buddy. Można nawet pomóc umalowanym thanaką kobietom w polerowaniu posągów. Dzięki ich pracy kamień nabiera aksamitnej gładkości. Swoich zdolności artystycznych warto spróbować także podczas zdobienia posągów. Malowanie drobnych szczegółów wymaga cierpliwości i spokoju. Efekt jest jednak zachwycający. Złote i pomarańczowe linie na białym alabastrze wyglądają przepięknie. Kolejnym elementem bez którego birmańskie świątynie nie byłby tak piękne są parasole i hti. Wykonanie ze złotego metalu ażurowych konstrukcji wymaga nie lada siły, mimo że w świątyniach wyglądają lekko i delikatnie.
Ciekawym doświadczeniem jest wizyta w wytwórni jedwabiu. Można przyglądnąć się jak wytwarzane są jedwabne nici i jak z nich sprawne dłonie tkaczek wykonują przepiękne tkaniny. Szybkość z jaką te kobiety pracują jest imponująca. Intensywne barwy i fantazyjne wzory mienią się w oczach. Prawdziwego zawrotu głowy można doznać w sklepie, który znajduje się obok tkalni. Jedwabne stroje – arcydzieła – wyglądają jak zdjęte z rajskich ptaków.
Być blisko osób, które tworzą arcydzieła i móc z nimi rozmawiać pozwala mnie osobie pozbawionej talentów artystycznych zbliżyć się do niedostępnego świata sztuki. Ich zaangażowanie w to co robią sprawia, że i ja mam ochotę stworzyć coś pięknego. Dlatego mam mocne postanowienie popracowania nad sobą i swoimi zdolnościami czego i Wam życzę!
Jak wyjeżdżam mój bagaż waży około 4 kilogramy. Wracam… Trochę ciężko ;-)
Bardzo chętnie podpiszę jakąś petycję w tej sprawie.Mogę nawet strajkować okupacyjnie ;-)
To cieszę się, że nie jestem osamotniona w moim szaleństwie i że podziela je także męska część podróżników ;) i jestem za tym aby wprowadzić jakąś specjalną ulgę na bagaż dla backpackerowców. Jak połączymy siły to będziemy mogli jakiś protest w tej sprawie zrobić ;)
„UWIELBIAM chodzić po orientalnych targach i kupować pamiątki”—Mam to samo.Szkoda tylko,że plecak backpackera ma taką ograniczoną pojemność;-)