Tureckie zapasy w oliwie

W Turcji właśnie rozpoczął się festiwal zapasów Kırkpınar. Jest to najstarsza tego typu impreza na świecie, jej początki sięgają połowy XIV wieku.

Tureckie zapasy w oliwie Wojska otomańskie w przerwach pochodu na podbój Edirne wypełniały swój wolny czas walkami zapaśniczymi. Pewnego razu dwóch ostatnich spośród czterdziestu zapaśników zmarło z wycieńczenia, nie mogąc przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Zostali pochowani pod figowym drzewem na łące. Legenda głosi, że po podboju miasta jeźdźcy otomańscy powrócili na ową łąkę i spostrzegli krystalicznie czystą wodę wypływającą spod figowca. Miejsce to nazwane zostało Kirkpinar – „Czterdzieści źródeł”.

Od tamtej pory, co roku, modlitwa nad grobami zapaśników Adali Halila i Kary Emina w Kaleiçi rozpoczyna tygodniowy Festiwal. Kilkuset zapaśników zwanych  pehlivan, co z perskiego znaczy „bohater”, toczy boje o zwycięstwo w swojej kategorii. Zostają przedstawieni publiczności przez Salavatçi – zapowiadacza, który układa specjalne rymy i modlitwy na ich cześć.

Impreza jest bardzo widowiskowa, zjeżdżają się na nią widzowie nie tylko z całej Turcji, ale innych części świata.

 

Zapasy w oliwie

Dyscyplina zwie się po turecku yaglı güreş, czyli „zapasy w oliwie”. Zawodnicy bowiem namaszczają całe swoje ciało olejem, by utrudnić przeciwnikowi chwyt. Odziani są jedynie w skórzane spodnie ze skóry bawoła, które ważą (uwaga!) około trzynastu kilogramów. Pierwotnie zawody nie miały określonego limitu czasowego, pojedynek mógł trwać nawet kilka dni. Pierwsze normy ustalono dopiero w 1975 roku – walka ma trwać trzydzieści albo czterdzieści minut plus ewentualna dogrywka.

Z nadmiaru oleju ręce ślizgają się i sprawnie położyć oponenta na plecy nie jest taką łatwą sprawą. Zapaśnicy często wkładają sobie ręce do spodni. Tam znajduje się kieszonka, umożliwiająca złapanie przeciwnika. I to właściwie jest jedyny sposób na mocny chwyt i kontrolowanie ruchów oponenta. To jedna z zasadniczych różnic między tradycyjnymi olimpijskimi zapasami a yağlı güreş.

Wśród przypadkowych widzów często padają komentarze sugerujące homoerotyczne stosunki zapaśników. Powodem jest wspomniane przed chwilą wzajemne wkładanie rąk do spodni oraz skojarzenia związane z lśniącymi od oliwy ciałami. Turkom takie myśli jednak nigdy nawet nie przychodzą do głowy, a zapaśnicy są tam symbolem męskości.

 

Historia yağlı güreş

Motyw użytkowania oleju do zapasów datuje się na połowę III tysiąclecia p.n.e. Był charakterystyczny dla obszarów Egiptu i Asyrii. Natomiast zasady i forma dyscypliny kształtowały się we wczesnym średniowieczu w Azji Środkowej. Gdy Turcy przybyli ze stepów Azji do Anatolii, obie te tradycje wymieszały się, zapoczątkowując yağlı güreş.

W X wieku naszej ery pod wpływem islamu zawodnicy zaczęli walczyć w ubraniach.

W czasach Imperium Otomańskiego zapaśnicy uczyli się sztuki walki w specjalnych szkołach zwanych tekke. W tychże placówkach uczono, aby podchodzić do walki i rywali z szacunkiem (szczególnie pokonując starszych i bardziej doświadczonych zapaśników) oraz by dbać tak samo o rozwój fizyczny jak i duchowy.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=31wqGwSfd_E&feature=player_embedded[/youtube]

Tureckie zapasy w oliwie
Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 5 + 7

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.