Teorie spiskowe i słodko-gorzka zemsta, czyli polityczna migrena

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dowiedziałam się z komentarzy internautów (czytelników największego polskiego dziennika), że próby przewrotu wojskowego nie było, bo to przecież ustawka, a „wojsko nawet nie strzelało do ludzi”. Ciekawe, co na to cywile rozjechani przez czołgi na Moście Bosforskim – pewnie mieliby na ten temat odmienne zdanie. Szkoda, że już się nie wypowiedzą.

Najwyraźniej my wszyscy, obecni tamtego wieczoru na placu Taksim, staliśmy się ofiarami zbiorowej halucynacji. A może, nawet o tym nie wiedząc, braliśmy udział w piszącej się właśnie spiskowej teorii dziejów?

„Nie czytaj internetowych komentarzy” – znana i smutna prawda, wbrew której poświęciłam kilka godzin na „zamachową prasówkę”. Rezultat? Ból głowy i dwugodzinna popołudniowa drzemka, o którą częściowo obwiniam też typowe w naszym tureckim klimacie lipcowe upały.
Zdecydowanie nietypowa była natomiast noc z piątku na sobotę [15/16 lipca 2016 – red.], co do tego nikt – nawet tabloidy – nie ma wątpliwości.
*
22.30 czasu tureckiego, ulica Imam Adnan Sokak, trzy minuty od placu Taksim. Za chwilę zaczyna się koncert – co z tego, skoro wszyscy są już z nosami w telefonach. Pierwsze informacje o helikopterach, wojskowych samolotach, czołgach na moście. Żart? Przypominają się wiosenne pogłoski o planowanym przez jedną z frakcji armii zamachu stanu i oficjalnym oświadczeniu wojska odżegnującym się od tych pomówień. Przypominają tegoroczne artykuły analityków i gdybania: czy Turcji grozi przewrót wojskowy? W XXI wieku?? Na głowy upadliście???

Za głowy zaczęli się wkrótce łapać ci, których nosy nadal były w telefonach. Coraz częstsze wiadomości i połączenia: to może jednak idźcie do domu? Piosenkarzowi po dwóch utworach zaczyna łamać się głos – zapłacili, trzeba śpiewać, ale… dlaczego nikt nie udaje już nawet, że patrzy na scenę? Zamieszanie na zewnątrz: przypadkowi ludzie wbiegają do baru, każą gasić światło. Właściciel knajpy krzyczy, żeby iść na tył budynku, w kierunku kuchni. Dlaczego? Wojsko wkroczyło na plac Taksim, ludzie zaczęli panikować, a to nie może oznaczać nic dobrego – zacznie się chaos, trudniej będzie o taksówkę, utkniemy tu do rana. Szybka decyzja o ewakuacji, nie ma czasu na dywagacje.
*
Gdyby ktoś powiedział mi, że przeżyję próbę zamachu stanu w Turcji, zaśmiałabym się do rozpuku, mimo że w przypadku tego pięknego i ciekawego kraju rację bytu mają pozornie niemożliwe fantazje. Ale pucz?
Spolaryzowane coraz bardziej społeczeństwo popiera prezydenta niemal w połowie. Kto śmiałby porywać się na tak ryzykowne działanie? Szaleńcy o wybujałym ego lub bardzo dobrze zorganizowana grupa z niezwykle precyzyjnym planem. Wszystkie ze znanych mi osób bardziej obawiały się tej drugiej opcji – nie ze względu na osobiste bezpieczeństwo; w końcu dostałoby się rządowi, partii, ludziom z ich bezpośredniego otoczenia, a nam przypadłaby rola biernych obserwatorów tego absurdalnego spektaklu – zresztą, co za problem wziąć w rękę paszport i wyjechać? Przejęcia władzy przez generałów w kraju o demokratycznie wybranym rządzie nie chcieli jednak ani zwolennicy AKP, ani jej przeciwnicy. Nie chciał tego nikt o zdrowych zmysłach, co podkreślili tej nocy liderzy wszystkich partii opozycyjnych. Kto więc chciał tego zamachu? Kto porwał się z motyką na „Słońce”? (tak nazwał Erdoğana premier).
*
Za późno, na ulicach już zamieszanie – o taksówce można zapomnieć. Ludzie biegną bocznymi uliczkami na Tarlabaşı Bulvarı, potykają się, krzyczą, odbierają telefony, dzwonią do bliskich… Jesteśmy coraz dalej od placu, ale panika, zamiast maleć, narasta – na widok ludzi wyciągających pieniądze z bankomatów, taksówkarzy wyrzucających bagaże z walizek, rozpędzonych samochodów trąbiących na biegnący bez oglądania się dookoła tłum… Byle nie dać się porwać zbiorowej histerii i zachować spokój.
Do you speak English? Naprawdę jest przewrót? Na to wychodzi. Ale jak to tak? No tak to. Co robić? Wracajcie spokojnie do hotelu, włączcie telewizję albo idźcie spać… miejmy nadzieję, że rano będzie już po wszystkim – nie wierzę własnym słowom.

Nad Złotym Rogiem robi się spokojniej. Na krótko. Jednemu z oddziałów policji drogę taranuje ciężarówka, pewnie blokują ulicę ze względu na własne bezpieczeństwo. Z samochodu wysiada grupa, której zdecydowanie się ta przeszkoda nie podoba – zaczynają wybijać szyby, co spotyka się z błyskawiczną reakcją policji – słychać ostrzeżenia, krzyki, na koniec strzały. Na szczęście w powietrze.
*
Teorie dają łatwe odpowiedzi na trudne pytania, banalizują złożoną rzeczywistość na życzenie żądnych prostego opisu świata. Opcja kusząca, nie ma co do tego wątpliwości. Czy prezydent sfingował zamach, zaplanował go od A do Z? Osobiście w to nie wierzę – trudno wyobrazić sobie realizację planu na taką skalę i podjęcia ewentualnego ryzyka niepowodzenia, za dużo jest wątków, pytań, niedomówień. Poza tym: kto i w jakim celu ryzykowałby życie lub wolność, skoro zamach miał być rzekomo ukartowany i udaremniony? W takim razie Gülen [muzułmański uczony, myśliciel, pisarz, działacz na rzecz pokoju – red.] czy nie Gülen? A jeśli tak, to samodzielnie, czy w porozumieniu z inną frakcją w wojsku, która planować miała przewrót? Opinie w tej kwestii są podzielone, nie wszystkich z moich tureckich znajomych przekonuje udział Gülena w realizacja planu spiskowców. Nikt chyba nie wierzy w to, że zamach był ustawiony przez rząd. Czy mimo przecieku o nim przymknięto jednak oko, by wykorzystać jego skutki do walki z politycznymi oponentami? I tu zdania tureckich komentatorów są podzielone. Jedno jest pewne: mimo że następnego ranka wszystko wróciło do tak zwanej normy, przynajmniej pozornie, sytuacja do w pełni normalnych nie należy.

Trudno się dziwić. Ogłoszenie zamachu stanu wydukane przez roztrzęsioną prezenterkę, która myliła słowa przekazanego jej oświadczenia. Bomby dźwiękowe do piątej nad ranem, w tle nawoływań z meczetów do przeciwstawienia się przewrotowi. Sąsiedzi wykupujący jedzenie ze sklepów, kolejki do bankomatów… Każdy chciałby zapomnieć o tej nocy stresu i political-fiction. Wydaje się to jednak niemożliwe – jej reperkusje będą bowiem odczuwane jeszcze długo. Prezydent ogłosił właśnie stan wyjątkowy, który potrwa co najmniej trzy miesiące. Już wkrótce przekonamy się, co będzie on oznaczać w praktyce.

Autorka prowadzi bloga o Turcji:

http://tureckiekazania.blogspot.com/

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 3 + 9

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.