Pracować w Indiach

Pracując z Włochami może irytować ich „zaraz” i to, że wszystko odkładają na jutro (włoskie „domani”). Tymczasem włoskie „jutro” nijak się ma do indyjskiego.

Jeżeli Indus powie, że zrobi coś zaraz, oznacza to nic innego jak tyle, że „może zrobi to za tydzień”. Kluczowe „może” na swój sposób zmniejsza znaczenie zobowiązania. Znane powiedzonko, można swobodnie przerobić następująco: „ Co masz zrobić dziś, zrób za tydzień. Będziesz mieć 7 dni wolnego”.

Grunt to chcieć

Sama praca w indyjskim biurze to czysta przyjemność. Terminy gonią, pracownicy na luzie, spokojnie, że jak się nie wyrobimy to zaliczymy mały poślizg. Deadline’y są na bieżąco przesuwane i uzgadniane z szefem – przecież się nie wyrobimy, skoro ktoś tam czegoś nie dopilnował lub nie zrobił. Mimo, że panuje swojego rodzaju chaos, Indusi mają niesamowitą zdolność dopinania wszystkiego na ostatnią chwilę. Jeszcze tydzień przed tegorocznymi Common Wealth Games w Delhi,  wiele rzeczy nie działało:  niedokończone linie metra, lotnisko w niekończącej się przebudowie, po wiosce olimpijskiej chodziły bezdomne psy, a australijskim dziennikarzom udało się przemycić ładunki wybuchowe na teren stadionu.

W mediach huczało od spekulacji czy zawody się odbędą. Jak się potem okazało samo wydarzenie było wielkim sukcesem organizacyjnym, bo Indus jak chce to potrafi. W przypadku CWG sprawa miała się inaczej, gdyż na ręce patrzył cały świat, więc nie można było pozwolić sobie na jakąkolwiek obsuwę. Ale jak tu przekonać Indusa w biurze, żeby coś zrobił, gdy nie są na niego zwrócone oczy całego świata, a co najwyżej oko szefowej? Otóż trzeba go zawstydzić i wprawić w zakłopotanie. Zwrócić uwagę głośno i w obecności innych pracowników, tak, żeby odezwało się w nim poczucie winy. Taki oto właśnie system zarządzania ludźmi panuje w indyjskich firmach. Nie ma sensu straszyć, ponaglać czy motywować, najlepiej wprawić w zakłopotanie w obecności jak największej liczby pracowników. Należy jednak uważać, żeby takiemu Indusowi na odcisk nie nadepnąć. Zły Indus to nierób Indus. A i będąc w dobrym nastroju tempo pracy jest dalekie od zawrotnego.

Po drugie hierarchia

Ponadto stosunki w indyjskiej firmie oparte są na hierarchii. Szef ma zawsze rację, nawet gdy jej nie ma, a jakiekolwiek próby dyskusji czy próby zmiany jego zdania spełzną na niczym. Każdy robi to, co musi, a ten na górze i tak wie swoje, więc nie pozostaje nic innego jak przytakiwać. Tzw. empowerment powoli zaczyna nabierać jakiegoś kształtu, ale minie trochę czasu zanim w pełni ujrzy światło dziennie i jak na razie jakiekolwiek oddolne inicjatywy i pomysły nie są dostatecznie wspierane. Działanie przypomina trochę działanie „na hurra”. Przychodzi taki szef do firmy z niesamowitym pomysłem, który wpadł mu do głowy zaraz po przebudzeniu (a jeszcze przed śniadaniem), zwołuje „meeting” swoich pracowników, a ci z nieukrywaną ekscytacją i zachwytem zabierają się do jego realizacji. Bo szef tak powiedział.

Biała małpka

Interesujące jest także podejście do białego człowieka w takiej typowo indyjskiej firmie. Otóż białych ludzi zatrudnia się niejednokrotnie dla samego posiadania białego człowieka. Że niby firma taka solidna, międzynarodowa i na tyle dobra, że my biali aż chcemy tam pracować. Obcokrajowcy zmuszani są brać udział w spotkaniach, gdzie zupełnie nie są potrzebni. Rozmowa odbywa się wtedy w hindi, pozostaje tylko  siedzieć, być „białym” i „zielonym”, bo hindi się nie zna. Wiele firm korzystając z bazy AIESEC zaprasza na staż białych praktykantów. Pytanie po co? Wiele do zaoferowania nie mają. Płaca marna, zero wsparcia, mocno ograniczony zakres obowiązków.

Co ciekawe, Indusi myślą, że my Europejczycy mówimy wszystkimi językami albo inaczej, że w Europie mamy jeden język we wszystkich krajach. Dlatego możemy dogadać się bez problemów z każdym Niemcem, Portugalczykiem, Szwedem czy innym obcokrajowcem. W mojej poprzedniej firmie podszedł do mnie jeden z kolegów z pracy i z niekrywaną radością na twarzy rzucił: „ Słuchaj, potrzebujemy cię do projektu, bo szukam osoby mówiącej po niemiecku, francusku i portugalsku”. I nie, nie chodziło o to, żeby mu pomóc w zrekrutowaniu tych osób. Kolega myślał, że ja tymi wszystkimi językami władam z automatu. W końcu biała i z Europy. Któregoś dnia w przedszkolu do koleżanki podbiega jedna z nauczycielek: „ Słuchaj, mam problem i pomyślałam sobie, że Ty mi pomożesz. Mam nowe dziecko w grupie. Dziewczynka jest ze Szwecji i nie mówi po angielsku”.

Poza tym Indusi nas lubią. W ich mniemaniu jednak pracujemy i się nie obijamy, bo w zestawieniu z przeciętnym lokalnym pracownikiem nasz pracowniczy obraz maluje się wyjątkowo korzystnie.

Be Sociable, Share!
    Tagi: ,

    Podobne

    Komentarze

    1. Basia pisze:

      Hej. akurat mialam okazje pracowac jako Aiesecowiec i na normalnym dobrze platnym kontrakcie…zgadzam sie ze spostrzezenia rzeczywiscie bardziej ograniczone do aisecowskiego doswiadczenia aczkolwiek pozniej pracujac w indyjskiej firmie niewiele sie zmienilo…zwlaszcza ze firma byla „rodzinna-przyjacielska”, niewielka…i bylam jedyna biala osoba tam pracujaca…
      zgadzam sie z Twoimi spostrzezeniami i zycze powdzenia w robieniu biznesu w Indiach:)

    2. Delhijczyk pisze:

      Spostrzeżenia ciekawe i w zasadzie słuszne, ale ograniczone jedynie do środowiska AISECu. W Indiach pracuje wielu Europejczyków i Amerykanów na „prawdziwych” kontraktach, z wysokimi pensjami, mieszkaniami w najdroższych dzielnicach, samochodami z kierowcami. To chyba całkiem niezła oferta, a takich ludzi są tysiące.
      Prowadze w Delhi firme http://www.vanlalluti.com i zauważyłem kilka prawidłowości: nie poganiaj, bo mogą tylko z tego wyniknąć kłopoty i odbić się na jakości; jeżeli coś potrzebne jest na jakiś termin, należy z góry założyć ewentualne poślizgi; kontroluj, ale rób to w formie współpracy, a nie z pozycji pana lustrującego włości; upewnij się, czy ten, kto deklaruje się być producentem, naprawdę nim jest.
      Na pewno w Indiach nie jest łatwo pracować, czy prowadzić biznes, ale za to nie ma tak wielkiej konkurencji, a to wielka zaleta.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 3 + 5

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.