Pismo i język w Japonii

hiragana

Ła-ta-szi-ła Ania-san des, ła-ta-szi-ła Ania-san des, ła-ta-szi-ła Ania… powtarzam patrząc na niezgrabne „krzaki”, które wyszły spod mojej ręki, jeszcze nie do końca rozumiejąc, który z nich to „ła”, który „ta”, a który „szi”. Jedynie „des”, a właściwie „de-su” bardzo szybko udaje mi się zlokalizować i zapamiętać. Owe „krzaki” kreśliłam ostatnio kilka lat temu próbując zawrzeć małżeństwo z rozsądku z językiem japońskim. Brak miłości i namiętności sprawiły, że po pół roku związek się rozpadł. Ostatnio jednak, pod wpływem książki Rafała Tomańskiego „Tatami kontra krzesła”, zapałałam do kraju kwitnącej wiśni uczuciem pomieszanym z ciekawością. Gdy tylko serce mocniej zabiło, rozum od razu zaczął domagać się uzupełnienia luk w wiedzy o tym azjatyckim gigancie. Nadrabianie braków postanowiłam rozpocząć od uporządkowania informacji o języku właśnie.

 

Jeden w trzech postaciach, czyli japoński alfabet

Zacznijmy od podstaw. „Krzaki”, o których wspomniałam, to sylaby hiragany i katakany – dwóch równolegle używanych w Japonii alfabetów, a ich poziom skomplikowania to bułka z masłem w porównaniu z kanji – systemem znaków, którego znajomość jest niezbędna, by móc swobodnie czytać teksty japońskie. Hiragana liczy 46 znaków (są to głównie sylaby, ale także 6 samogłosek i osobno występująca litera „n”) i służy Japończykom – przede wszystkim – do zapisywania partykuł, zaimków oraz końcówek gramatycznych. Obcokrajowcom, którzy dopiero zaczynają naukę języka, umożliwia pisanie pierwszych słów, zdań i tekstów. Wdrapując się na kolejne szczeble znajomości japońskiego, kilkusylabowe słowa pisane w hiraganie zastępuje się pojedynczymi kanji, a jest ich – bagatela – około 6 tysięcy. Nie należy jednak wpadać w panikę, lecz skupić się na nauce tych podstawowych (około 2 tysięcy), których znajomość umożliwia swobodne czytanie po japońsku. Nie warto także zamartwiać się, że przyswajanie wiedzy idzie wolno, a mózg stawia opór – w kraju kwitnącej wiśni nauka podstawowych kanji rozpisana jest na wiele lat szkoły podstawowej, gimnazjalnej i średniej.

Oprócz hiragany i kanji powszechnie używa się także – wspomninej już – katakany, w której zapisuje się wyrazy zapożyczone, a tych w języku japońskim nie brakuje, ot choćby: konpyūtā (ang. computer), hazubando (ang. husband) czy miruku (ang. milk).

Kobieca hiragana, męska katakana

katakana

Znaki w hiraganie są miękkie, pełene zawijasów, chciałoby się powiedzieć – kobiece, w katakanie– ostre i kanciaste, jakby wyciosane przez miecz samurajski. By zrozumieć różnice w ich zapisie, musimy cofnąć się do początków naszej ery. Wtedy to Japończycy zapożyczyli chiński system znaków do spisywania pierwszych tekstów (wcześniej język japoński nie miał formy pisanej). Początkowo pisma używano jedynie na dworach, gdzie prym wiodły pisarki spędzające wiele godzin na dokładnym i ozdobnym kaligrafowaniu słów. Stosowany przez nie sposób zapisu dał początek hiraganie. Z czasem pismo upowszechniło się także wśród mężczyzn, którzy – z  braku czasu – dążyli przede wszystkim do tego, by przekazać wiadomość, jej forma graficzna była mniej istotna. Znaki wychodzące spod ich pióra nabrały surowszego charakteru – tak powstała katakana.

Linia lewa, linia prawa – technika zapisu znaków

Osoba pisząca, bez względu na płeć, musiała i ciągle musi, trzymać się ściśle określonej kolejności stawiania poszczególnych kresek

w znaku. Zaczynając przygodę z japońskim buntowałam się, chciałam pisać „po swojemu”, by było szybciej i – jak mi się wydawało – łatwiej. Nic bardziej mylnego. Setki lat tradycji pozwoliły wypracować system idealny. Zasad wcale nie jest tak wiele, jakby się mogło wydawać, co więcej bardzo szybko stają się intuicyjne i ułatwiają naukę, a po kilkuset napisanych znakach ręka „zapamiętuje ruchy” i sama – intuicyjnie – kreśli kolejne, nawet bardzo skomplikowane „krzaki”. Stawianie lini w odpowiedniej kolejności sprawia, że znaki po prostu dobrze wyglądają, „nie rozsypują się” co – biorąc pod uwagę zamiłowanie Japończyków do kaligrafii – ma niebagatelne znaczenie.

Panta rhei, czyli językowe ewolucje

Każdy język żyje, zmienia się. Japoński także nie stoi w miejscu. Teksty przez wieki pisane w kolumnach od góry do dołu i od prawej do lewej, w XIX wieku, wraz z nastaniem epoki Meiji i otwarciem kraju na Zachód „zeuropeizowały się”. Zaczęto pisać w poziomie od lewej do prawej, co zdecydowanie ułatwiło pracę np. wydawcom słowników japońsko-angielskich. Nie oznacza to oczywiście, że tradycyjny – pionowy zapis, zupełnie zniknął. Nadal można go spotkać w gazetach (gdzie występuje obok pisma poziomego) oraz w komiksach. Spore zmiany przyniósł także internet. W sieci nie tylko łatwiej pisać w poziomie, ale także (tu bardzo dobra wiadmość dla wszystkich, którzy uczą się japońskiego) o wiele częściej używa się hiragany i katakany niż kanji. Wśród internautów zapanowała wręcz moda na używanie katakany. Zapisując w niej wyraz nadaje się mu specjalnego znaczenia, podkreśla się go. To trochę tak jakby zastosować kursywę, czy dodać do tekstu emotikony.

Być jak samuraj

Nauka japońskiego przypominała mi trochę błądzenie w gęstym i ciemnym lesie. Z jednej strony owa tajemniczość i niezwykłość intrygują i pociągają, z drugiej nie bardzo wiadomo, w którą stronę iść, by się nie zgubić, a gdy już wydaje się, że jesteś na właściwej ścieżce, na twojej drodze pojawiają się kolejne kanji, z którymi musisz się zmierzyć. Zadanie nie jest łatwe, ale z pewnością godne prawdziwego samuraja.

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    1. Aisha pisze:

      Może ty mi pomożesz.. Dlaczego „wa” w Watashi-wa piszemy hiraganą „ha” ? Tłumaczenie, bo tak mnie nie interesuje.. Szukam konkretnej odpowiedzi :)

    2. dwakoty pisze:

      Mam nadzieje, ze teraz juz przedstawiasz sie ludziom, bez „san” po swoim imieniu ;-)

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 4 + 4

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.