Nosy irańskich kobiet

Two_young_women_of_IranNie jest łatwo być kobietą w Iranie

Nie jest łatwo będąc dziewczyną i mając większe ambicje niż „być dobrą żoną i rodzić dzieci” ,realizować swoje marzenia. Bo choć kobiety mogą głosować, kandydować w wyborach parlamentarnych, czy też uczyć się na uniwersytetach, to nie wolno im poruszać się na motocyklu lub rowerze (mogą prowadzić samochód). Nie mogą w pojedynkę występować na scenie, tańczyć, palić fajek wodnych, swobodnie zachowywać się w obecności obcych mężczyzn, nie mogą się malować, ani ubierać tak, aby pokazać cokolwiek więcej niż twarz i dłonie…

Lista zakazów wprowadzonych przez szariat jest długa. Za długa.

 

Cóż, zakazy zakazami. Wymyślili ja mężczyźni. A kobiety?

Od 1979 r. kobiety muszą ubierać się zgodnie z zasadami szariatu. Odejście od tego nakazu jest surowo karane. Kobiety znajdują jednak sposoby, by obejść te zasady. Tradycyjne ubrania coraz częściej zamieniają na modne ciuszki i chustki Louis Vuitton, spod których wystaje trwała ondulacja. Włosy związują na czubku głowy w węzeł i na nim upinają szal odsłaniając większość fryzury.

Tunika zamiast czadoru

Czadory zastąpiły tuniki, które ciągle są jakby krótsze i bardziej dopasowane, obowiązujące luźne spodnie zamieniają na dopasowane leginsy. Zamiast wszechobecnej czerni, coraz częściej sięgają po całą paletę barw. No i jeszcze ten zakazany makijaż. Niby go nie ma, a jednak jest. Jeszcze niedawno groziła im za to grzywna lub kara chłosty.

Obecnie mocno podkreślają oczy i usta oraz strojnie malują paznokcie. Jak to kobiety. Jednak dla Iranki makijaż to za mało. W sukurs przyszła im chirurgia plastyczna. Dziś częściej można spotkać kobietę po operacji plastycznej nosa (i wszystkich innych elementów twarzy) niż ze swoim oryginalnym organem powonienia.

Najwięcej na świecie operacji plastycznych przeprowadza się w Iranie. Z danych opublikowanych przez konserwatywny irański dziennik „Etemad” wynika, że zabiegom poddaje się nawet 200 tysięcy pacjentów rocznie – siedem razy więcej niż w Stanach Zjednoczonych! Dla Iranek zabieg korekty nosa to coś więcej niż poprawa urody. Wiele z nich traktuje operacje jak manifestację, jak narzędzie do zwrócenia uwagi na siebie, na swoje prawa, na to, że tak jak mężczyzna, kobieta ma prawo decydować o sobie i o swoim wyglądzie. To już nie sprawa estetyki, to polityka, to walka.

Plastry na nosach

Na ulicach Teheranu bardzo często widzi się ludzi z plastrami na nosie (piszę ludzi, bo mężczyźni też poddają się operacjom). Na całym świecie, taki zabieg jest sprawą drażliwą, osobistą, nie mówi się o tym, nie rozgłasza. W Iranie jest odwrotnie, to powód do dumy. Plaster noszony jest cały miesiąc po zabiegu, a potem dwa miesiące, trzy, a nawet rok. A jeśli kogoś nie stać na operację, to z dumą nosi oklejony nos w ramach solidarności-zazdrości.

Operacja kosztuje od 500 do 2000 dolarów amerykańskich. Podobno w 2006 roku w samym Teheranie zabiegowi temu poddało się 35 tysięcy osób. Po ulicach chodzą tysiące dziewczyn z identycznymi, zgrabnymi, lekko zadartymi noskami, z podniesionymi w górę policzkami, z idealną linią brwi. Jota w jotę, wszystkie takie same. Czytałam o kłopotach reżyserów filmowych, dla których problemem jest znalezienie aktorów z tradycyjną perską twarzą. Poprawianie urody zaczyna się już od czternastego roku życia.

Nawet przywódcy religijni Iranu nie widzą w zoperowanym nosie zagrożenia dla tradycyjnych wartości. W 1980 roku Ajatollah Chomeini właściwie pobłogosławił plastykę nosa, posługując się cytatem z hadisów (opowieści o życiu proroka Mahometa): „Bóg jest piękny i kocha piękno”. W przeciwieństwie do innych „trendów westernizujących” obecnych w Iranie, które są karane przez policję religijną (takich jak nadmierne odsłanianie włosów, noszenie zbyt obcisłych tunik i szerzące się używanie szminki), korekta nosa nie podlega sankcjom. Chirurgia plastyczna to nie forma buntu religijnego przeciwko konserwatywnej ideologii, ale nowy wyraz starych zwyczajów.

I tak to, z poparciem przywódców religijnych, rośną nowe pokolenia zbuntowanych, pięknych, mądrych kobiet, które jak motyle zrzucają krępujące je czarne czadory, uczą się na wyższych uczelniach (więcej niż połowa studentów na wyższych uczelniach to kobiety), zdobywają coraz wyższe stanowiska pracy i na których – co ważne – spoczywa wychowanie dzieci.

Tak jak nie sposób zatrzymać burzy piaskowej, tak nikt nie zatrzyma irańskich kobiet. Ich rewolucja zaczyna się od nosów.

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 4 + 2

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.