Koncert Al Kindi Ensemble – Skrzyżowanie Kultur 2012

Czas przestaje płynąć, zaczyna wirować. Wystarczy zamknąć oczy i zanurzyć się w setkach gwarnych uliczek tureckiego bazaru.

Zza lewych kulis powoli wychodzą na scenę. Ubrani w ciemne stroje. Spodnie i długie, sięgające do kolan koszule. Na głowach mają wysokie, brązowe czapki, charakterystyczne dla wirujących derwiszy. Każdy siada lub staje przy swoim instrumencie. Kolejno: flecie, arabskiej cytrze, lutni i bębnach. Przed dwójką z nich stoją jedynie mikrofony. Ta szóstka muzyków to grupa Al Kindi Ensemble założona w 1983 r. przez Juliena Jalal Eddine Weissa, francuskiego wirtuoza arabskiej cytry. Jest uważana za jedną z najlepszych formacji wykonujących klasyczną muzykę arabską.

Z prawej strony, w brązowych pelerynach na scenę wkracza czworo derwiszy. Ich taniec będzie towarzyszył muzyce. Na razie kłaniają się muzykom i klęczą na scenie. Milkną brawa. Cisza. Jeden z kantorów intonuje miarową melodię. Dźwięki powoli wydobywają się z gardła.

Czas, jeszcze przed chwilą rozpędzony w warszawskim metrze i tłoczący się w kolejce przed wejściem na salę koncertową, zaczyna zwalniać. Oddech się uspokaja. Po kilku minutach rozlegają się pierwsze dźwięki instrumentu. To flet, który wstydliwie próbuje dołączyć do śpiewaka. Gdy już poczuje się pewniej, zaprasza do współpracy lirę. Ośmielają się także derwisze. Dotąd nieruchomi podnoszą się z kolan i krok po kroku, sunąc powoli zataczają krąg na scenie. Liczą dwa, trzy kroki i kłaniają się najbliższemu towarzyszowi. Dwa, trzy kroki i ukłon. Dwa, trzy, ukłon. Dwa, trzy, ukłon. Dwa, trzy, ukłon. Jak mantrę wykonują w ten sposób trzy okrążenia. Każdy kłania się każdemu. Muzyka powoli wprowadza ich w trans. Zdejmują płaszcze, zaplatają ręce wokół ciała i już pojedynczo wychodzą na scenę. Zjednoczeni z dźwiękami, kolejno rozplatają dłonie, podnoszą je do góry, głowy przechylają na bok i zaczynają taniec.

Czas przestaje płynąć, zaczyna wirować. Egipski perkusista Adel Shams el Din na małych bębenkach wybija rytm melodii. Stały, niezmienny, transowy. Wystarczy zamknąć oczy, by zanurzyć się w setkach gwarnych uliczek tureckiego bazaru. Z czasem takt przyspiesza. Bazar, który jeszcze przed chwilą budził się do życia, tętni nim w pełni. Wrze. Ludzie nie mieszczą się w uliczkach. A derwisze niezmiennie wirują w swoim rytmie. Dwukrotnie przerywają taniec. Opierają się o siebie. Odczekują kilka sekund i rozpoczynają ponownie. W niezmienionym tempie. Obrót na prawej nodze, podparcie lewą. Obrót na prawej, podparcie lewą. Obrót, podparcie. Miarowo, niespiesznie.
Były trzy serie ukłonów, są trzy serie tańca. Na trzy części jest także podzielony koncert Al Kindi Ensemble. Pierwszą, za chwilę będziemy mieć za sobą. To wykonanie XVII i XVIII wiecznych melodii połączone z tańcem derwiszy. Druga właśnie się zaczyna. Kantor umilkł, derwisze zniknęli ze sceny. Muzycy zdjęli wysokie czapki. Na pierwszy plan wysuwa się arabska cytra, na której Julien Jalal Eddine Weiss wygrywa własne kompozycje inspirowane tradycyjną muzyką arabską. Część osób wychodzi z sali. Nie tego się spodziewali. Zostaję. Staram się zbyt często nie otwierać oczu. Chcę pozostać na bazarze.

Trzecia cześć koncertu to średniowiecza muzyka arabska. Na scenę ponownie wkraczają derwisze. Tym razem bez czapek. Stają przy mikrofonach. Kantor intonuje melodię. Dołącza drugi głos, potem flet, następnie lira i cytra, i bębenek. Derwisze kiwają się z prawej strony sceny. Nogi mają zespolone z podłożem, jedynie ich tułów wykonuje miarowe ruchy. Wprzód i w tył. Wprzód i w tył. Wprzód i w tył. Przy pochylaniu się wydają niskie, gardłowe dźwięki: „Hem”, „Hem”, „Hem”.  Zatracają się w muzyce. Ostrożnie zdejmują płaszcze, z uwagą nakładają czapki i zataczają krąg. Niespiesznie zaczynają odliczać kroki. Dwa, trzy, ukłon. Dwa, trzy, ukłon. Zaplatają ręce i pojedynczo wychodzą na środek sceny. Rozplatają dłonie, podnoszą je do góry, przekrzywiają głowę w prawą stronę. Zaczynają wirować. W stałym rytmie. Muzyka przyspiesza. Oni nie. Wirują miarowo. Bazar wrze.

Nagle cisza. Rozlegają się gromkie brawa. Derwisze znikają. Muzycy się kłaniają, odbierają kwiaty.
Bezczas się skończył. Trwał dwie i pół godziny.

VIII Festiwal Skrzyżowanie Kultur
Warszawa, 25.09. 2012
Koncert Al Kindi Ensemble

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    1. Kalpakoff57 pisze:

      Przez ten opis mam od razu ochotę ruszać do Turcji!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 5 + 8

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.