Karino. Notki z Frontu cz. II

Mohamdas Gandhi, a.k.a. Mahatma
102_5720mmm

Sezon festiwalowy w pełni! Najpierw Ramadańskie Eidy, później inne Dussery, w końcu urodziny Gandhiego – jedno z trzech narodowych, świętowanych wszędzie, jak Indie długie i szerokie – nie wiadomo co prawda jak toto celebrować, więc poza pozamykanymi sklepami monopolowymi i dyskusjami, czy Gandhi był zły czy dobry, nie dzieje się specjalnie nic.
Atrybuty się zmieniają, argumenty powtarzają, a na okazję urodzin bohatera odbyłem dość ciekawą debatę na temat solenizanta. Gandhi blah blah blah… wiadomo – przywódca nieformalny wielkiego powstania Hindusów, które, przynajmniej teoretycznie, obyło się bezkrwawo i, przynajmniej teoretycznie, doprowadziło do wyparcia Brytyjczyków z Indii. Wszystko pięknie? No nie całkiem… Otóż bowiem followers Mahatmy jak zaczęli protestować zgodnie z jego „obywatelskim nieposłuszeństwem” to chwała im i cześć, ale jednak armia niespecjalnie chciała się w to samo bawić, więc nieco demonstrantów wystrzelała – i to nie armia brytyjska (dla niedoinformowanych przypomnę, że na całe Indie liczba Brytyjczyków wynosiła ok. 600 osób, czyli mniej niż obecnie jest expatów w niewielkim Gurgaon na przedmieściach Delhi), a indyjskie służby porządkowe wierne Koronie Brytyjskiej. Parę takich wypadków miało miejsce tu i ówdzie, ale piewcom Gandhiego to nie przeszkadza – w końcu to do nas strzelano więc chwała nam i naszym kolegom i ch…j, zdrowy rozsądek precz!
Bo przecież ich wyparliśmy z Naszego Kraju, nie?! – krzyknęli chóralnie wszyscy sześcioro, którzy przetrwali masakrę. No cóż, przypomnę, że lata 40-te XX wieku to dość ‚busy’ czas w Europie, a Królestwu po prostu nie chciało się użerać z koloniami, szczególnie w Indiach, które już dość dokumentnie zostały wyeksploatowane, a co tam cenniejsze (tandoori chicken i Hinduski) można było zabrać ze sobą w postaci kucharzy i Indyjskich emigrantów. Tak więc Brytyjczycy wyszli, zostawili Indie Hindusom i niech sobie rządzą, ale skoro miliard narodu wierzy, że to „myśmy ich wygonili” to super, niech sobie myślą, co chcą i najlepiej niech nie oglądają „Siedmiu Lat w Tybecie”, które tego topicu nieco dotyka.
Uff, rozpędziłem się – powyżej przedstawiłem, że Gandhi Wielkim Leaderem był. Jednak czego Hindusi nie są mu w stanie wybaczyć, to jego.. liberalizm! Tak, Szanowna Komisjo! Gandhi wierzył, że każdy ma prawo żyć, jak chce, jeść co chce i (o zgrozo!) wierzyć, w co chce. To oczywiście w Indiach, nie tylko 60 lat temu, ale i dziś, byłoby dość oryginalnym stwierdzeniem, za co bohatera w końcu dosięgnęła kulka ze strzelby hinduistycznego radykała.
O czym mowa? „Wielki Duchem” w swojej wielkoduszności zaproponował muzułmanom, którzy od wieki wieków żyli za pan brat ze wszystkimi innymi, że może wynieśliby się na północ, zaczęli hodować krowy, skoro świnie im nie w smak, a my pozwolimy im utworzyć własne państwo. Tak doszło do utworzenia Bangladeszu i Pakistanu – według obecnego pokolenia – kolebki terroryzmu, głodu, smrodu, chorób wenerycznych i tragedii wszelakich. A miało być tak pięknie… wywiady miały być… akademie.. wizyty w zakładach pracy…
No a ja w swoim ataku kulturowego wyczulenia na podsumowanie zarzuciłem Gandhiemu, że wygonił Brytyjczyków, tym samym wyrządzając krajowi największą krzywdę z możliwych. I z tym pozytywnym akcentem zasiedliśmy do długo oczekiwanej, urodzinowej wieczerzy…. Amen!

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    1. konzi pisze:

      Oj, Karino, na mój gust są poważne błędy historyczne. Wszakże przecież to nie Gandhi pogonił muzułmanów na północ (i wschód), ale pan Nehru ze swoją świtą. Gandhi do końca dni swoich wierzył usilnie, że hinduiści i muzułmanie mogą żyć w zgodzie i podziałów terytorialnych robić nie trzeba.
      Po za tym Bangladesz nie powstał w momencie rozbicia Indii, bo po odzyskaniu niepodległości były tylko Indie i Pakistan, który dzielił się na Pakistan Zachodni (obecny Pakistan) i Pakistan Wschodni (obecny Bangladesz). Bangladesz powstał dopiero później, a zaczynem jego powstania było oficjalne zakazanie używania języka Bengalskiego na terytorium Pakistanu Wschodniego. To tak rozsierdziło Bengalczyków, że z pomocą wojsk indyjskich zdobyli niepodległość (drugim zaczynem było niedopuszczenie do władzy czysto bengalskiej partii, która demokratycznie wygrała wybory na terenie całego Pakistanu).

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 3 + 2

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.