Intymny świat reporterów

Truizmem wydaje się być stwierdzenie, że polska literatura reportażem stoi.

 
To właśnie reporterzy odnieśli sukces  tam, gdzie poległy – polska beletrystyka i kinematografia. Najskuteczniej ukazali portret Polski  i Polaków na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Zresztą nie tylko Polski – nikt przedtem nie opisał tak Czech – kraju niby bliskiego, a jednak egzotycznego – jak  zrobił to Mariusz Szczygieł. Nikt nie przedstawił problemów obszaru postsowieckiego w tak dogłębny sposób, jak zrobił to Jacek Hugo-Bader w „Rajskiej dolinie wśród zielska”.

 

Jak to się stało, że właśnie reportaż odniósł w Polsce tak spektakularny sukces, po części wyjaśnia Agnieszka Wójcińska w książce – „Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami”.

 

Książka to zbiór siedemnastu bardzo interesujących wywiadów z polskimi reporterami. Na początku każdej rozmowy pojawia się fragment jednego z reportaży, który jest pretekstem do rozmowy o warsztacie reportera, sposobach docierania do tematów i bohaterów. Wójcińska pyta o to, dlaczego wybrali taki zawód, a może nawet sposób życia. To nie jest praca dla każdego, wymaga sporej odporności psychicznej, ale też dużych pokładów wrażliwości, empatii i umiejętności psychologicznych. Jak zauważa Jacek Hugo-Bader: Ten zawód porywa, ale też rozrywa w środku. Wysysa, eksploatuje”.

 

Tabloidyzacja mediów powoduje, że informacja jest dzisiaj takim samym towarem jak mydło, czy margaryna. Prawda staje się mniej ważna niż efekt, który ma dana informacja wywołać. Opakowanie stało się ważniejsze niż zawartość. Wojciech Jagielski przyznaje, że coraz gorzej czuje się w środowisku dziennikarskim: „Żyjemy w kłamstwie rozpowszechnianym przez tych, którzy kłamać nie powinni”. „Dziennikarze dziś zajmują się kreowaniem własnych postaci, a nie pisaniem o tym, co nas otacza” . Reporterzy wnikają głębiej w temat, pochylają się nad historią konkretnych ludzi, nie pozostawiają czytelnika obojętnym na opisywane zdarzenie i nieważne, czy dotyczy to problemów bezrobotnej młodzieży z polskiej prowincji, czy wojny w Rwandzie, Czeczenii.

 

Wojciech Tochman mówi, że coraz częściej używa mocnych słów, odważniejszych kresek, bo media skutecznie znieczuliły nas na ludzkie cierpienie – „Widzimy krew w telewizji i nic nas to nie obchodzi. Pijemy herbatę, jemy kolację. Więc chcę pisać tak, by czytelnik stracił apetyt. By go zabolało, by poczuł strach, mróz albo smród”.
„Reporterzy bez fikcji” to lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika reportażu, ale również dla osób, które chcą się specjalizować w tej formie dziennikarstwa.

Agnieszka Wójcińska, Reporterzy bez fikcji, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011

Opublikowano na stronie: 27.05.2011

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 3 + 3

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.