<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mandragon</title>
	<atom:link href="http://mandragon.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mandragon.pl</link>
	<description>never ending journey.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 06:48:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>13.02 &#8211; pokaz filmu gruzińskiego &#8222;Dziedzictwo&#8221;</title>
		<link>http://mandragon.pl/pokaz-filmu-gruzinskiego-dziedzictwo/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/pokaz-filmu-gruzinskiego-dziedzictwo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 19:33:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>red.</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[film gruziński]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8541</guid>
		<description><![CDATA[Grawitacja i Polska Fundacja Georgiae Faveo zapraszają na pokaz filmu „Dziedzictwo” (2006) w reżyserii Géla i Temur Babluani]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/50537_221631581263981_1569684577_n.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8542" title="50537_221631581263981_1569684577_n" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/50537_221631581263981_1569684577_n.jpg" alt="" width="180" height="244" /></a>Grawitacja i Polska Fundacja Georgiae Faveo zapraszają na pokaz filmu</strong><strong> „Dziedzictwo” (2006), reż. Géla i Temur Babluani; czas trwania: 77 min</strong></p>
<p>Zaskakujący, lekko ironiczny film, w którym wszystko dzieje się „po swojemu”.<br />
Opowieść o zderzeniu odmiennych moralności.</p>
<p>Troje Francuzów przyjeżdża do Gruzji, by obejrzeć odziedziczony zamek. Wynajmują tłumacza, zabierają kamery i wyruszają w kilkudniową podróż autobusem. Na jednym z przystanków dołączają do nich osobliwi pasażerowie &#8211; starzec i jego wnuk, którzy zamiast zwykłego bagażu wiozą ze sobą pustą trumnę. Celem ich podróży jest pewna wioska, gdzie dziadek ma poświęcić swoje życie, by zażegnać wieloletni konflikt. Gruzini uprzedzają obcokrajowców, aby nie mieszali się w tę sprawę, ale ci, zafascynowani, postanawiają jechać razem z nimi i sfilmować wydarzenie.</p>
<p>13.02.2012, godz. 20.00, klub Grawitacja, ul. Browarna 6, Warszawa</p>
<p>Obraz nagrodzony Specjalną Nagrodą Jury festiwalu w Sundance w 2007r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/pokaz-filmu-gruzinskiego-dziedzictwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Restauracje w Chinach</title>
		<link>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 03:00:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Machaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chińczycy]]></category>
		<category><![CDATA[chinese food]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia chińska]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[kultura Chin]]></category>
		<category><![CDATA[restauracje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8536</guid>
		<description><![CDATA[Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin, a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Na pytanie, która kuchnia jest lepsza &#8211; polska czy chińska, odpowiadam zawsze: są one na tyle inne, że też i nieporównywalne.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/kuchniachinska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8538" title="kuchniachinska" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/kuchniachinska-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin, a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie. Wynika to z ich wolnościowego podejścia do życia oraz przepisów prawa, w restauracji w Chinach możemy czuć się bardzo swobodnie. Przejawia się to między innymi tym, że bez najmniejszych sprzeciwów personelu można wnieść swój własny alkohol, którego ceny w sklepach są śmiesznie niskie. Nikt nie zabroni nam też palić (są nieliczne restauracje, w których się nie pali). Jeżeli towarzyszy nam nasz pies czy kot, ma on również prawo być razem z nami. Często również po knajpie buszuje pies lub kot właściciela.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do cen, to są one różne zależnie od standardu czyli od bardzo tanich, po bardzo drogie. Widełki cenowe są w tym przypadku dużo szersze niż w Polsce. Jak to bywa i w Polsce, ceny zależą bardziej od wystroju restauracji oraz całej otoczki niż od stopnia &#8222;smaczności&#8221; dań. Płacąc rachunek nie istnieje coś takiego jak napiwek, a rachunek jest często zaokrąglany w dół na korzyść klienta.</p>
<p style="text-align: justify;">W odróżnieniu od Europy, gdzie restauracje znajdują się z reguły na parterze, w Chinach często spotkamy się z restauracjami na którymś z pięter. Raczej rzadko mamy do dyspozycji europejskie sztućce, więc musimy sobie dawać radę pałeczkami i łyżką (jest tak samo popularna jak u nas). Co do smaków to jest ich tak wiele, że nie sposób mi tu teraz tego opisać, a twierdzenia, że kuchnia chińska jest ostra to tylko 10% prawdy, bo możemy w niej spotkać prawie każdy rodzaj smaku.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednego czego w niej nie spotkamy to serów, których pokolenia Chińczyków &#8222;nie wymyśliły&#8221;. Nie znaczy to, że smakosze serów nie mają w Chinach możliwości ich skosztowania, ale są one dostępne tylko w drogich restauracjach, które oferują &#8222;egzotyczną&#8221; kuchnię europejską. W takich przybytkach, zlokalizowanych głównie w światowych sieciach hoteli (choć nie tylko) menu jest zazwyczaj dwujęzyczne (chińsko-angielskie), często opatrzone fotografiami poszczególnych dań.</p>
<p style="text-align: justify;">Autor mieszka na stałe w Chinach. Prowadzi bloga raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raj na ziemi</title>
		<link>http://mandragon.pl/raj-na-ziemi/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/raj-na-ziemi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 04:00:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Sulińska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Barbara Demick]]></category>
		<category><![CDATA[Kim Dzong Il]]></category>
		<category><![CDATA[Kim Ir Sen]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[Korea Północna]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[ucieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8530</guid>
		<description><![CDATA[Machina działała idealnie. Powszechnie oddawano cześć Kim Ir Senowi, pracowano dla dobra ogółu, słuchano jedynej dostępnej stacji radowej. Oglądano jedyny istniejący kanał telewizyjny, czytano dzieła Ojca Narodu. System wzajemnej inwigilacji funkcjonował bez zarzutów.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/swiatu-nie-mamy-czego-zazdroscic.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8531" title="swiatu-nie-mamy-czego-zazdroscic" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/swiatu-nie-mamy-czego-zazdroscic.jpg" alt="" width="192" height="300" /></a>Machina działała idealnie. Powszechnie oddawano cześć Kim Ir Senowi, pracowano dla dobra ogółu, słuchano jedynej dostępnej stacji radowej. Oglądano jedyny istniejący kanał telewizyjny, czytano dzieła Ojca Narodu. System wzajemnej inwigilacji funkcjonował bez zarzutów. Chętnie składano samokrytykę. Przyszłość była znana. Żyło się skromnie i bezpiecznie, z dala od zepsutego i pogrążonego w chaosie południowokoreańskiego sąsiada. Jednym słowem raj na ziemi. A że nieco szary? Cóż, nie można mieć wszystkiego.</strong></p>
<p>Któregoś dnia szarość jakby zaczęła się pogłębiać i przeradzać w trwającą z każdym miesiącem dłużej ciemność (przerwy w dostawach prądu przedłużały się). Pracowano coraz krócej. Zaczęło brakować jedzenia, sił do pracy także. Czyżby reżim chwiał się w posadach? Nic bardziej mylnego. Co prawda Kim Dzong Il, następca długo opłakiwanego Kim Ir Sena, zniósł karę śmierci za uprawy maleńkich przydomowych ogródków oraz handel produktami spożywczymi, nieco złagodził także restrykcje dotyczące przemieszczania się ludności (a może po prostu armia nie miała siły, by skrupulatnie kontrolować nielicznych podróżujących). Były to jednak działania krótkoterminowe, które miały uchronić od śmierci głodowej kilka milionów ludzi. Nie powstrzymały jednak 15.057 osób od ucieczki z raju.</p>
<p>Pierwszy krok rozpoczynający „podróż na tysiąc mil” zbiedzy często wykonywali spontanicznie. Nie mieli nic do stracenia. Nie planowali ucieczki, po prostu ją realizowali. Wśród uciekinierów byli Mi-ran, Jung-san, doktor Kim, pani Song i dwie inne osoby, które opowiedziały o swoim życiu, w jednym z najbardziej strzeżonych państw świata, amerykańskiej dziennikarce Barbarze Demick. Na podstawie tych historii, a także własnych obserwacji, które autorka poczyniła podczas dziewięciokrotnych wyjazdów do Korei Północnej w latach 2001-2008 oraz publikacji dotyczących tego kraju, powstała książka „Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej.”</p>
<p>Oś książki stanowi historia znajomości Mi-ran i Jung-sana. Chłopak przypadkowo zauważa Mi-ran w kinie. Zakochuje się. Pisze listy. Spotykają się ukradkiem nocami. Dużo rozmawiają. Po pięciu latach znajomości po raz pierwszy łapią się za ręce. Po kolejnych kilku nieśmiało całują w policzek. Spotykają się już jako wolni ludzie w Seulu. „Światu nie mamy czego zazdrościć” nie jest jednak historią miłosną. To świetnie napisana, plastyczna, książka ukazująca historię jednego z najbardziej brutalnych światowych reżimów z perspektywy konkretnych osób. Ta personalizacja i opisanie konkretnych losów powodują, że przedstawiony przez autorkę obraz kraju rodem z „Roku 1984” Orwella staje się jeszcze bardziej przerażający. Początkowo trudno uwierzyć, że na przełomie XX i XXI wieku większość mieszkańców Korei Północnej, aby oszukać głód jadła trawę lub korę młodych drzew, że w kraju właściwie nie było psów, żab, myszy, szczurów czy świerszczy dlatego, że zostały zjedzone. Warto przeczytać tę książkę, by uświadomić sobie, co tak właściwie kryje się pod enigmatycznym zwrotem „reżim północnokoreański” oraz by lepiej zrozumieć wydarzenia, które miały miejsce w kraju po niedawnej śmierci Kim Dzong Ila.</p>
<p><strong>Barbara Demick „Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczaje losy mieszkańców Korei Północnej”, 362 strony</strong><strong>, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Publikacja na stronie: 01.02.2012</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/raj-na-ziemi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie leży Gruzja?</title>
		<link>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 19:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Matys</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[podróżnik]]></category>
		<category><![CDATA[Turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8518</guid>
		<description><![CDATA[Gdzie leży Gruzja - w Azji, czy Europie? Na pytanie próbuje odpowiedzieć Krzysztof Matys - podróżnik, pilot i przewodnik, właściciel biura podróży.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_8519" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px">&#8222;<a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/6086505410_7e4fd030ca_z.jpg"><img class="size-medium wp-image-8519" title="6086505410_7e4fd030ca_z" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/6086505410_7e4fd030ca_z-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">DR Marianus</p></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>W Europie czy w Azji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">A może na dwóch kontynentach jednocześnie? Mamy na ten temat kilka odpowiedzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wikipedia podaje ciekawą formułkę: &#8222;W zależności od przyjętej wersji całe terytorium Gruzji znajduje się w Azji  lub w Europie i w Azji lub według jednej z wersji &#8211; całe w Europie&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, kwestia ta jest sprawą umowną. W tym przypadku nie ma wyraźnej granicy między kontynentami. Wszystko zależy od kryteriów, które weźmiemy pod uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjmowana przez Międzynarodową Unię Geograficzną granica między kontynentami całą Gruzję umieszcza po stronie azjatyckiej. Znacznie mniej powszechnie stosowany wariant &#8211; za linię dzielącą Europę i Azję uznaje dawną południową granicę ZSRR (między Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem a Turcją i Iranem). Są i koncepcje pośrednie, w których północna część kraju należy do Europy, a południowa do Azji.</p>
<p style="text-align: justify;">Którą wybrać? Jeśli na szkolnym sprawdzianie padnie takie pytanie, to jakiej odpowiedzi powinien udzielić uczeń? W Polsce powszechnie przyjmowana jest wykładnia Międzynarodowej Unii Geograficznej, w tym przypadku granica między kontynentami przebiega w odległości 300 km na północ od Kaukazu.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pewno warto wziąć pod uwagę aspiracje społeczne. Jeśli Izrael startuje w mistrzostwach Europy, a Turcja chciałaby do UE, to może Gruzja też ma prawo czuć się częścią naszego kontynentu. Zresztą organizacje sportowe są tu najbardziej otwarte. Byłe republiki ZSRR z coraz większym powodzeniem stratują w europejskich rozgrywkach pucharowych. W 2004 r. Dynamo Tbilisi pozbawiło Wisłę Kraków szans na grę w Pucharze UEFA. W 2010 ta sama Wisła poniosła sromotną klęskę z azerskim Karabachem (chyba nie ma szczęścia do drużyn z tego regionu).</p>
<p style="text-align: justify;">Gruzini mają poczucie jedności z Europą. W rozmowie z jedną z polskich gazet (Uważam Rze), prezydent Micheil Saakaszwili, mówi o swoim kraju jak o państwie europejskim. Nie zastanawia się, nie waha; dla niego rzeczą oczywistą jest, że to Europa! Twierdzi m.in., że Gruzja ma jeden z najniższych wskaźników korupcji naszego kontynentu. Przez ostatnie lata, w Tbilisi zmieniło się bardzo wiele, również w zakresie świadomości geograficznej. Wybrany przez Gruzję zdecydowany prozachodni kierunek zaowocował też zmianą nazewnictwa. Dawniej, tereny te zwane były Zakaukaziem. Z czasem, przestało to odpowiadać miejscowym, ponieważ pobrzmiewała tu rosyjska perspektywa (Gruzja była Zakaukaziem patrząc na mapę od strony Moskwy). Dlatego najpierw postulowano zmianę na „region czarnomorski&#8221;, a następnie jeszcze dalej na Europę Południowo-Wschodnią.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak pisze znawca Kaukazu (Wojciech Górecki, &#8222;Toast za przodków&#8221;), Gruzini czują się Europejczykami. Uważają się za południowców, podobnych do Hiszpanów, Włochów i Greków. Odwołują się przy tym do kilku ważnych faktorów:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po pierwsze &#8211; starożytność</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Morze Czarne to obszar antycznych, greckich kolonii. To cel wypraw Jazona i Argonautów oraz miejsce mitycznego „złotego runa&#8221;. Mity te są podstawą edukacji każdego Europejczyka, wszyscy uczyliśmy się ich w szkole. W tym sensie Gruzja może mieć mocniejsze prawa do europejskich tradycji niż, na przykład&#8230; Polska</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po drugie &#8211; religia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Gruzja spiera się z Armenią o tytuł pierwszego na świecie kraju, który przyjął chrześcijaństwo! Tak na marginesie, to coś w tym względzie do powiedzenia miałaby również Etiopia. Armenia przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową pomiędzy 301 a 314 rokiem (datacje są sporne), jedno z gruzińskich królestw (Iberia) około roku 317, a Etiopia nie później niż w 330 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony bronić trzeba się było przed ekspansją islamu, z drugiej przed zakusami rosyjskiego prawosławia. Jak zawsze w tego typu przypadkach (historycy znają to na pamięć) religia bliższa okazała się dużo groźniejsza. Moskwa, zajmując Gruzję pod koniec XVIII wieku, podporządkowała sobie również tutejszą Cerkiew. W marcu 1917 r., po upadku caratu, synod duchowieństwa gruzińskiego przywrócił autokefalię i liturgię w języku narodowym.</p>
<p style="text-align: justify;">Między innymi z tego powodu, Gruzja nie ma wyjścia. Choć prawosławna, to ucieka przed Rosja w stronę Zachodu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po trzecie &#8211; charakter</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kuchnia, wino, biesiady, taniec, muzyka, stosunki rodzinne, temperament&#8230; To wszystko bardzo przypomina południe Europy i Bałkany. Co nieco również Bliski Wschód.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Turystyka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam stoisko Gruzji na warszawskich targach turystycznych, już chyba ze dwa lata temu. Duże, ulokowane w dobrej, centralnej części hali, przez masowego turystę omijane było szerokim łukiem. Zbyt blisko było jeszcze wojny z 2008 r. Świeża pamięć niedawnych telewizyjnych obrazków robiła swoje.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem dzisiejsza Gruzja to kraj spokojny i bezpieczny. A do tego niezwykle atrakcyjny turystycznie. Bogaty w zabytki, ale przede wszystkim bardzo gościnny (Polacy mogą liczyć na wyjątkowo miłe traktowanie; każdy Gruzin odnosi się z szacunkiem do reakcji Polski w czasie ostatniej wojny z Rosją). Wyśmienita, oryginalna kuchnia oraz wyborne wino dopełnią szczęścia turysty. Szczególnie atrakcyjną porą roku jest wrzesień i początek października. Nie ma już dużych upałów, w górach pojawiają się piękne kolory drzew, a cały kraj świętuje winobranie. Koniecznie trzeba wtedy odwiedzić leżący blisko Tbilisi, region Kachetia. Tu wytwarza się najlepsze gruzińskie trunki.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o winiarskie tradycje, to Gruzja, na pewno, należy do Południowej Europy!</p>
<p style="text-align: justify;">Autor prowadzi blog podróżniczy:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://krzysztofmatys.pl/">http://krzysztofmatys.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biedny kraj uśmiechniętych ludzi</title>
		<link>http://mandragon.pl/biedny-kraj-usmiechnietych-ludzi/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/biedny-kraj-usmiechnietych-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 20:15:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sergiusz Kazimierczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Birma]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Góralczyk]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Myanmar]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8509</guid>
		<description><![CDATA[„Wyprawa do Birmy to nie tylko podróż w przestrzeni do odległych ziem, to przede wszystkim podróż w czasie. Owo państwo […] ma wszystko, co zglobalizowany świat już utracił: agrarną gospodarkę, zgodne z naturą, wolne tempo życia, głęboką wiarę w to, że są siły potężniejsze od człowieka — i to one rządzą naszym losem”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/zlota-ziemia-roni-lzy-esej-birmanski.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8510" title="Publicystyka, eseistyka ZÅota ziemia roni Åzy. Esej birmaÅski" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/zlota-ziemia-roni-lzy-esej-birmanski-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>Książka „Złota ziemia roni łzy. Esej birmański” została opublikowana w 2010 roku, ale być może teraz jest jeszcze bardziej aktualna niż przed dwoma laty. W styczniu 2011 zwolniono w Birmie setki więźniów politycznych, złagodzono cenzurę, zawarto porozumienia z przedstawicielami mniejszości narodowych, a Aung San Suu Kyi, liderka opozycji i „ikona” wolnej Birmy, została (w 2010) zwolniona z wieloletniego aresztu domowego i zapowiedziała start w wyborach uzupełniających do parlamentu w kwietniu 2012. Nie dziwi więc rosnące, także w Polsce, zainteresowanie tym krajem. Książka prof. Góralczyka może być dobrym przewodnikiem po historii Birmy.<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bogdan Góralczyk to były polski ambasador w Tajlandii i Birmie, redaktor naczelny rocznika Azja-Pacyfik – znawca i entuzjasta tego, do niedawna odciętego  od świata, kraju.</p>
<p style="text-align: justify;">„Wyprawa do Birmy to nie tylko podróż w przestrzeni do odległych ziem, to przede wszystkim podróż w czasie. Owo państwo […] ma wszystko, co zglobalizowany świat już utracił: agrarną gospodarkę, zgodne z naturą, wolne tempo życia, głęboką wiarę w to, że są siły potężniejsze od człowieka — i to one rządzą naszym losem”. W taki sposób rozpoczyna się podróż do Birmy z profesorem Góralczykiem — i rzeczywiście jest to wyprawa nie tylko w czasie i przestrzeni, ale także próba uchwycenia „ducha” Birmy.</p>
<p style="text-align: justify;">Już tych kilka wstępnych zdań pokazuje, że książka nie jest jedynie chłodną, naukową analizą. To również osobista podróż po tym kraju, a  także opowieść o jego mieszkańcach, których &#8211; co daje się odczuć niemal na każdej stronie książki &#8211; profesor darzy ogromną sympatią. &#8222;Birma to przede wszystkim ludzie: biedni, pokarani przez los, z naszego punktu widzenia nieszczęśliwi, a jednak uśmiechnięci, godni, ciepli w kontakcie, wyrozumiali, jakby oderwani od trudów życia, wygaszeni&#8221;. Birmańczycy, mimo życia od kilkudziesięciu lat pod dyktaturą, mają to, czego brakuje nam &#8211; Europejczykom: spokój ducha, cierpliwość, otwartość i ciekawość drugiego człowieka.</p>
<p style="text-align: justify;">Książka jest próbą odpowiedzi na pytania &#8211; jak to się stało, że ten niegdyś najbogatszy kraj regionu stał się jednym z najbiedniejszych krajów świata; dlaczego w państwie, w którym większość stanowią buddyści – jedna okrutna dyktatura zastępuje drugą?</p>
<p style="text-align: justify;">Warto zapoznać się z tą książką, a potem samemu wybrać się do Birmy i na własne oczy zobaczyć państwo, które jest „rajem dla antropologów, etnologów, lingwistów, kulturoznawców”, gdzie zamieszkuje 129 narodowości i rozmawia się za pomocą 200 języków. Być może to jedna z ostatnich okazji, zanim kraj zostanie pochłonięty przez globalizację i masową turystykę. Coraz mniej jest takich miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Bogdan Góralczyk, &#8222;Złota Ziemia Roni Łzy. Esej Birmański&#8221;, Wydawnictwo Rambler, Warszawa 2010</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Michał Lubina z CSPA mówi o odwilży w Birmie:</p>
<p><a href="http://mandragon.pl/biedny-kraj-usmiechnietych-ludzi/"><em>Kliknij, żeby zobaczyć filmik.</em></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/biedny-kraj-usmiechnietych-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>31.01-2.02 &#8211; spotkania z Muhammadem Yunusem</title>
		<link>http://mandragon.pl/31-01-2-02-spotkania-z-muhammadem-yunusem/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/31-01-2-02-spotkania-z-muhammadem-yunusem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 19:10:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>red.</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bangladesz]]></category>
		<category><![CDATA[mikropożyczki]]></category>
		<category><![CDATA[Muhammad Yunus]]></category>
		<category><![CDATA[Nobel]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8504</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy na spotkania z Muhammadem Yunusem, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, ekonomistą i twórcą systemu mikropożyczek, dzięki którym powstało rozwiązanie dla walki z biedą wśród ubogich, lokalnych społeczności w Bangladeszu i krajach ościennych. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;" data-ft="{&quot;type&quot;:1}"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/yunus.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8506" title="yunus" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/yunus-202x300.jpg" alt="" width="202" height="300" /></a>Zapraszamy na spotkania z Muhammadem Yunusem, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, ekonomistą i twórcą systemu mikropożyczek, dzięki którym powstało rozwiązanie dla walki z biedą wśród ubogich, lokalnych społeczności w Bangladeszu i krajach ościennych. Pisał o nim nasz kolega Paweł Pawel Skawinski w swojej książce &#8222;Gdy nie nadejdzie jutro&#8221;.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Spotkania z Noblistą odbędą się we wtorek 31 stycznia o godz. 18:00 w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie przy ul. Dobrej 56/66 w sali wystawowej (nr 097) na parterze oraz w Starej Auli Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, ul. Rakowicka 27 w czwartek 2 lutego o godz. 11.00.</p>
<p style="text-align: justify;">Biznes społeczny to innowacyjna przedsiębiorczość. Pomysł, który zmienił życie ubogich w Bangladeszu i wielu krajach rozwijających się, teraz staje się strategią rozwoju Unii Europejskiej i nadzieją na zbudowanie zrównoważonego i solidarnego świata na miarę XXI wieku. „Ubodzy nauczyli mnie całkowicie nowej ekonomii” &#8211; powiedział Muhammad Yunus. Zapraszamy na spotkanie z niezwykłym człowiekiem, którego działalność pozwoliła na poprawę poziomu życia kilkuset milionów ludzi na świecie. Wykład to jednocześnie spotkanie z Muhammadem Yunusa jako autorem książek wydanych w Polsce nakładem Wydawnictwa ConCorda: „Bankier ubogich. Historia mikrokredytu” – premiera autobiografii M.Yunusa podczas spotkania „Przedsiębiorstwo społeczne. Kapitalizm dla ludzi” – wydana w 2011 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Spotkanie otwarte prowadzi prof. Krzysztof Rybiński, Rektor Uczelni Vistula. Wykładowi towarzyszy wystawa polskich przedsiębiorstw społecznych &#8222;Z lepszej półki&#8221; (wystawa otwarta od 17.00). Jest to prezentacja ciekawych produktów i usług wytwarzanych przez ludzi, którzy dzięki solidarnemu wsparciu ze strony silniejszych uczestników rynku oraz środków publicznych odzyskują możliwość aktywizacji zawodowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Na spotkania zapraszają: Wydawnictwo ConCorda, Program Narodów zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) Biuro Projektowe w Polsce, Katedra Gospodarki i Administracji Publicznej, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie oraz Magazyn ThinkTank. Współorganizatorami spotkania są: Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz ShARE SGH.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/31-01-2-02-spotkania-z-muhammadem-yunusem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>16.02 &#8211; spotkanie z Pauliną Wilk w Południku Zero</title>
		<link>http://mandragon.pl/16-02-spotkanie-z-paulina-wilk-w-poludniku-zero/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/16-02-spotkanie-z-paulina-wilk-w-poludniku-zero/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 13:17:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>red.</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Paulina Wilk]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[reporter]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8461</guid>
		<description><![CDATA[W Indiach nad głowami głodujących przelatują odrzutowce. Wokół ekskluzywnych apartamentów bezdomni gotują na żywym ogniu. Za baśniowymi weselami stoi biznes matrymonialny, a mityczne bóstwa są zakładnikami religijnych korporacji. Nawet najbogatsi walczą z brudem, ciasnotą, korupcją, brakiem wody i prądu, a wśród społecznych i rytualnych tabu poruszają się jak po polu minowym]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/120216_wilk.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8496" title="120216_wilk" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/120216_wilk-226x300.jpg" alt="" width="226" height="300" /></a>W Indiach nad głowami głodujących przelatują odrzutowce. Wokół ekskluzywnych apartamentów bezdomni gotują na żywym ogniu. Za baśniowymi weselami stoi biznes matrymonialny, a mityczne bóstwa są zakładnikami religijnych korporacji. Nawet najbogatsi walczą z brudem, ciasnotą, korupcją, brakiem wody i prądu, a wśród społecznych i rytualnych tabu poruszają się jak po polu minowym.</strong></p>
<p>Jeżeli chcecie się dowiedzieć, co Hindusi jedzą, jak kochają, jak załatwiają najbardziej przyziemne i najintymniejsze sprawy &#8211; 16 lutego zapraszamy do Południka Zero na spotkanie z Pauliną Wilk, autorką książki &#8222;Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii&#8221;.</p>
<p>Spotkanie poprowadzą Sebastian Durbacz oraz Sergiusz Kazimierczuk z Fundacji Mandragon.</p>
<p><strong>16.02.2012, godz. 19.00</strong></p>
<p><strong>Południk Zero, ul Wilcza 25, Warszawa</strong></p>
<p>Wydarzenie na Facebooku:</p>
<p><a href="http://www.facebook.com/events/331599873537981/">http://www.facebook.com/events/331599873537981/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/16-02-spotkanie-z-paulina-wilk-w-poludniku-zero/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kosmici też lubią Azję!</title>
		<link>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 12:07:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Plichta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[dogu]]></category>
		<category><![CDATA[dyski]]></category>
		<category><![CDATA[figurki]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Kazachstan]]></category>
		<category><![CDATA[Kosmici]]></category>
		<category><![CDATA[Obcy]]></category>
		<category><![CDATA[Pakistan]]></category>
		<category><![CDATA[Przybysze]]></category>
		<category><![CDATA[Wimany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8484</guid>
		<description><![CDATA[Po Azji można wędrować śladami najciekawszych zabytków, najpiękniejszych widoków, najbardziej egzotycznych potraw... A można też śladami obcych cywilizacji!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Po Azji można wędrować śladami najciekawszych zabytków, najpiękniejszych widoków, najbardziej egzotycznych potraw&#8230; A można też śladami obcych cywilizacji! Zapraszamy w podróż z przymrużeniem oka.</strong></p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Kosmiczne pojazdy w Indiach</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Wyprawę możemy zacząć od kraju, którego starożytne księgi opowiadają o podróżach na Księżyc i inne planety oraz pojazdach kosmicznych zwanych &#8222;wimanami&#8221;. Mowa o hinduskich eposach Ramajana i Mahabharata.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeden z bohaterów, Bhima, &#8222;leciał w swojej wimanie na niezwykłym promieniu, który miał blask Słońca i którego hałas przypominał grzmot burzy&#8221;. Wimany nie można było zniszczyć, mogły pokonywać przestrzeń z wielką prędkością, zawisać w bezruchu i być niewidzialne dla wrogów.</p>
<p style="text-align: justify;">Mahabharata opisuje także niszczycielskie bronie starożytności: &#8222;Żelazne pioruny paliły ciała, wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez widocznej przyczyny, ptaki stawały się białe&#8230; po kilku godzinach wszystkie artykuły spożywcze stawały się skażone&#8230; chroniąc się przed tym ogniem, żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoje wyposażenie&#8221;. Czy opisane zdarzenie było eksplozją atomową? – zastanawiają się zwolennicy teorii ingerencji przybyszów z obcych planet w rozwój naszej cywilizacji&#8230;</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Opuszczone miasto w Pakistanie</strong></h3>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/mohendzo.gif"><img class="alignleft  wp-image-8488" title="Opuszczone miasto w Pakistanie" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/mohendzo.gif" alt="Opuszczone miasto w Pakistanie" width="212" height="160" /></a>Aby znaleźć rzekome dowody, należy przekroczyć granicę z Pakistanem i udać się do starożytnego miasta Mohendżo-Daro . Odnalezione tu podczas wykopalisk szkielety są radioaktywne, a w ruinach znajdują się odłamki trynitytu – powstałego ze stopionego piasku szkliwa, które występuje w miejscach eksplozji jądrowych. Znajdują się tam także kamienie noszące ślady nadtopień do których niezbędna była olbrzymia temperatura.</p>
<p style="text-align: justify;">Mohendżo-Daro było niegdyś wielką metropolią. Zostało jednak nagle opuszczone z do dzisiaj nie wyjaśnionych przyczyn.</p>
<h3 style="text-align: justify;"></h3>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Chińskie dyski</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Dalsze poszukiwania zawiodą nas na wschód, do Chin. W latach 60. XX wieku w górach Bajan-Chara-Uła odkryto rysunki naskalne, przedstawiające Układ Słoneczny oraz groby niewielkich istot o silnie wykształconych czaszkach i szkieletach podobnych do kośćca ptaków.</p>
<p style="text-align: justify;">Odna<a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/chińskie-dyski.gif"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-8487" title="chińskie dyski" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/chińskie-dyski-150x98.gif" alt="chińskie dyski" width="150" height="98" /></a>leziono tam także coś w rodzaju&#8230; starożytnych płyt gramofonowych. Było to 716 kamiennych krążków, z otworem w środku, od którego biegł do brzegu podwójny spiralny rowek. Płytki są o tyle dziwne, że wykonano je nieznaną techniką z ceramiczno-metalicznego stopu, zawierającego znaczne ilości izotopów promieniotwórczych, np. izotopów kobaltu oraz poddano działaniu niezwykle silnego pola elektrycznego. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby krążki nie miały&#8230;  12 tysięcy lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Chińczykom podobno udało się rozszyfrować zapis.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Czy potomkowie Obcych żyją w Tybecie?</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Treść odczytanych fragmentów tekstu jest co najmniej intrygująca.  Według nich na &#8222;trzecią planetę Systemu Słonecznego&#8221; przypadkiem trafiła grupa kosmicznych podróżników, którzy nie mogli już opuścić Ziemi z powodu uszkodzeń statku. Po jakimś czasie udało się im się skrzyżować z rdzenną ludnością.</p>
<p style="text-align: justify;">Potomkami Obcych miałyby być plemiona Cham i Dropa, żyjące na granicy z Tybetem, których członkowie &#8211; według doniesień chińskich &#8222;badaczy&#8221; &#8211; są niezwykle chudzi, niscy (ok. 130 cm) i mają nieproporcjonalnie wielkie głowy. Inną przesłanką potwierdzającą tę teorię miałyby być ludowe podania. Etnolodzy natrafili w nich na wzmianki o ludziach, którzy przybyli z chmur, mieli wielkie, wydłużone głowy, rachityczne sylwetki i żółtą skórę.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Japońskie figurki Dogu</strong></h3>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Dogu.jpg"><img class="alignleft" title="Japońskie figurki Dogu" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Dogu-300x187.jpg" alt="Japońskie figurki Dogu" width="300" height="187" /></a>Po Chinach czas na Japonię. Na terenie całego kraju kwitnącej wiśni odnajdywane były niewielkie gliniane figurki, zwane Dogu, pochodzące z młodszej epoki kamienia, która trwała w Japonii przez prawie 12 tysięcy lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Dawna japońska legenda mówi, że ich pierwowzór wyłaniał się czasem z oceanu, by pomagać rybakom. Niektórzy twierdzą, że figurki Dogu przedstawiają istoty odziane w skafander kosmiczny z hełmem i olbrzymimi goglami &#8211; wg nich jeszcze jeden dowód na przybycie w przeszłości obcych na Ziemię.</p>
<p style="text-align: justify;">To właśnie figurki Dogu były inspiracją przy tworzeniu Pokemonów.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Kosmici promują Kazachstan</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Żaden z wymienionych krajów nie postanowił jednak promować turystki poprzez eksponowania faktu kontaktów z obcą cywilizacją. Ludzką wiarę w życie pozaziemskie postanowił wykorzystać za to Kazachstan.</p>
<p style="text-align: justify;">Kazachowie postanowili, że do pierwszego oficjalne kontaktu z kosmitami dojdzie właśnie na terenie ich państwa (na jakiej podstawie &#8211; nie wiadomo&#8230;). Ma powstać tam pierwsza kosmiczna ambasada z lądowiskiem dla statków kosmicznych oraz hotel i teatr dla gości. Szkolą także&#8230; tłumaczy!</p>
<p style="text-align: justify;">Ufolodzy twierdzą że Kazachstan jest znanym miejscem lądowania istot pozaziemskich, mają podwodną bazę w Morzu Kaspijskim. Przybysze korzystają bowiem z bogatych złóż przeróżnych minerałów, znajdujących się w Kazachstanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dylematy młodych Chińczyków</title>
		<link>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 05:00:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dorota Jasik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chińczycy]]></category>
		<category><![CDATA[chiński nowy rok]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=7795</guid>
		<description><![CDATA[Dla młodych, niezależnych, pracujących w wielkich miastach czas Chińskiego Nowego Roku jest pełen napięć i rozterek. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7796" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2011/10/chinczyk.jpg"><img class="size-medium wp-image-7796" title="chinczyk" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2011/10/chinczyk-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Snow Kisses Sky</p></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dla młodych, niezależnych, pracujących w wielkich miastach czas Chińskiego Nowego Roku jest pełen napięć i rozterek. Tradycja wymaga od wszystkich powrotu do domu rodzinnego. Oficjalnie Chińczycy mają siedem dni wolnego &#8211; to niedługo, zważywszy na fakt, że niektórzy muszą przemierzyć nawet całe Chiny, a w długich kolejkach do kas biletowych trzeba odstać nawet kilka godzin. Bogatsi korzystają z połączeń samolotowych, choć ceny biletów w tym czasie są niebotyczne. Uboższym pozostaje podróż pociągami, trwająca nawet kilka dni. To dopiero początek stresu.</strong></p>
<p>Zaoszczędzone przez cały rok pieniądze wydają na prezenty dla rodziny, im droższe tym lepiej, bo tego wymaga od nich tradycja. Jednakże największym powodem do stresu jest powrót do domu w pojedynkę czyli bez chłopaka czy dziewczyny. Nie tylko daje to powód rodzinie do ciągłych szykan: „Twoi koledzy ze szkolnej ławy, kuzyni, są w związkach małżeńskich, mają dzieci. Co z Tobą nie tak?”, ale również naraża na stres spędzenia urlopu na randkach w ciemno, często aranżowanych przez rodzinę. Tradycyjne konfucjańskie wychowanie nakłada na dzieci obowiązek bezwzględnego posłuszeństwa starszym, w tym przypadku rodzicom. Moja koleżanka Chinka,  wówczas dwudziestośmiolatka, w czasie Chińskiego Nowego Roku została postawiona przed faktem dokonanym. Jej mama zaprosiła na kolację pewnego dżentelmena, kuzyna sąsiadki zresztą. Na szczęście dla tej dwójki wszystko szczęśliwie się skończyło. Spodobali się sobie i po sześciu miesiącach randkowania, pobrali.</p>
<p>Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Niektórzy wolą nawet unikać problemów. Dwudziestokilkuletni, mieszkający w Wuhan (stolica prowincji Hubei) urzędnik mówił, że nie pojedzie do domu z obawy, że nie zdąży wrócić na czas. Zamieścił zatem na jednym z portali społecznościowych ogłoszenie, oferując swoje usługi jako chłopak do wynajęcia. Nie widzi w tym nic dziwnego. Uważa też, że nie powinno się zakładać rodziny tylko dlatego, że osiągnęło się wiek „ożenkowy”. Dla niego, ważna jest prawdziwa miłość, ale jak twierdzi, na to potrzeba czasu. I nie jest on wyjątkiem. Zanim jednak znajdzie się swoją „drugą połówkę” trzeba radzić sobie z rosnącą presją rodziny. Z pomocą przychodzi młodym Internet &#8211; tani i błyskawiczny środek komunikacji. Za zamieszczenie ogłoszenia płaci się tylko 1 juana. Czyż nie warto spróbować? A może znajdzie się szczęście?</p>
<p>Dla jednych jest to zwyczajne oszustwo, a co gorsza w odniesieniu do osób, które się kocha i szanuje. Inni podkreślają, że jest to genialna idea pomocy “innym w potrzebie” oraz że spędzenie urlopu w otoczeniu kompletnie obcych ludzi jest szalenie interesujące.</p>
<p>Młodzi zaznaczają, że jest to sytuacja win-win: członkowie rodziny (w szczególności rodzice i dziadkowie) są zadowoleni, oni sami zmniejszają stres związany z powrotem do domu rodzinnego, a wynajęty partner dorabia do pensji i jednocześnie podróżuje za darmo. Niektórzy dodają, że jeśli jest się szczęściarzem, można w ten sposób znaleźć prawdziwą miłość, o której wielu z nich marzy.</p>
<p>Perypetie młodego chłopaka, który w ten właśnie sposób postanowił oszukać swoją rodzinę oraz jego wynajętej dziewczyny stały się kanwą serialu nakręconego w ubiegłym roku „Wynajmę dziewczynę na obchody Święta Wiosny”. Polecam wszystkim zainteresowanym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orlik nie doleciał do Indii &#8211; rozmowa z Krzysztofem Renikiem</title>
		<link>http://mandragon.pl/orlik-nie-dolecial-do-indii-rozmowa-z-krzysztofem-renikiem/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/orlik-nie-dolecial-do-indii-rozmowa-z-krzysztofem-renikiem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jan 2012 15:25:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Centrum Studiow Polska-Azja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8471</guid>
		<description><![CDATA[Z Krzysztofem Renikiem rozmawia Agnieszka Budyńska (CSPA)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Krzysztof-Renik-1_1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8472" title="Krzysztof-Renik-1_1" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Krzysztof-Renik-1_1-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>Z Krzysztofem Renikiem rozmawia Agnieszka Budyńska (CSPA):</strong></h1>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Jakby Pan ocenił stosunki polsko-indyjskie na płaszczyźnie politycznej i gospodarczej?</strong></p>
<p>Na płaszczyźnie deklaratywnej te stosunki są znakomite. Mają miejsce wizyty najwyższych władz, zarówno Indii, jak i Polski w obu krajach. W Polsce gościła dwa lata temu pani prezydent Indii, Pratibha Patil. Indie odwiedzał premier Donald Tusk, potem odwiedzał minister Radosław Sikorski. Wydawać by się mogło, że w warstwie politycznej te stosunki układają się bez zarzutu. Natomiast czy za tymi deklaracjami i gestami, których przejawem są te wizyty, idzie coś więcej – trudno powiedzieć. Stanowisko Polski w odniesieniu do rozszerzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ o między innymi Indie nie jest do końca jasne. Z jednej strony rozumiemy potrzebę zmiany w strukturach ONZ i strukturze Rady Bezpieczeństwa i deklarujemy, że widzimy tę potrzebę, z drugiej strony brak wyraźnie zaznaczonego stanowiska. Na ten brak deklaracji między innymi zwracali uwagę analitycy i eksperci indyjscy.</p>
<p>Oczywiście mówiąc o relacjach polsko–indyjskich w sferze politycznej nie można abstrahować od relacji indyjsko-europejskich. Jesteśmy członkiem UE i w sferze strategicznej oczywiście utrzymujemy kontakty bilateralne z Indiami, ale trzeba pamiętać że musimy się wpisywać w politykę UE wobec Indii. Dla Indii UE jest szalenie ważnym partnerem, jednym z najważniejszych partnerów handlowych jako całość, natomiast pomiędzy Indiami a UE istnieje wiele kwestii spornych i to rzutuje również na stosunki indyjsko – polskie. Zacznijmy choćby od wymiany osobowej. Mówi się, że nie ma żadnych zadrażnień w ruchu wizowym. Nasi dyplomaci deklarują, że Hindusi wizy biznesowe dostają w ciągu dwóch, trzech dni i wszystko jest znakomicie rozwiązane. Podobnie Hindusi w Warszawie mówią, że wizy biznesowe są wydawane błyskawicznie. Natomiast z punktu widzenia społeczeństwa istotniejsze jest to, jak funkcjonuje ruch turystyczny, jak wydawane są wizy turystyczne. I to jest z punktu widzenia ludzi chcących się komunikować istotniejsze niż wizy dla grupy kilkudziesięciu – kilkuset biznesmenów. A tu mamy kłopot – do niedawna Ambasada Republiki Indii w Warszawie wydawała wyłącznie wizy jednokrotne na trzy miesiące. Dla kogoś, kto chce podróżować po Azji, jest to duże utrudnienie. Załóżmy, że ktoś chce pojechać do Indii i do Nepalu, i potem wrócić do Indii, to właściwie takiej możliwości nie ma. W tej wymianie osobowej przełożenie tych dobrych stosunków politycznych na najwyższych szczeblach na praktykę codziennego życia w moim przekonaniu nie jest wcale takie dobre. Jeśli polityka ma się przekładać na kontakty miedzy społeczeństwami, narodami… Spójrzmy choćby na połączenia komunikacyjne – miedzy Warszawą a Delhi czy Bombajem nie ma wygodnych połączeń, nie ma bezpośrednich lotów, każdy musi sobie kombinować przelot przy pomocy innych przewoźników.</p>
<p>Podsumowując – w warstwie deklaratywnej stosunki polityczne są znakomite, Polska i Indie mówią o tym, że chcą współpracować, że warto współpracować, że na wiele problemów świata współczesnego patrzymy podobnie. Jednak, gdy dotknie się tej materii głębiej, okazuje się, że w wielu miejscach rodzą się sprzeczności, i ta deklaratywność nie jest przekładana na dobre kontakty społeczeństw.</p>
<p>Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, którą pominąłem, mianowicie stosunek Indii do spraw ochrony środowiska i emisji gazów cieplarnianych itd. Nie można tej sprawy odcinać od relacji politycznych. UE ostatnio apelowała o powiększenie ambitnego celu, żebyśmy nie o 20 a o 30 procent zmniejszyli emisję gazów cieplarnianych. Okazuje się jednak, że to nie trafia na podatny grunt w Indiach. Hindusi mówią, że oni takich zobowiązań nie podejmą. To musi rzutować na stosunki polityczne – bo to są dwie rożne wizje rozwoju świata. Ja nota bene rozumiem bardzo dobrze Hindusów. Z mojego punktu widzenia stanowisko Indii jest czyste, przejrzyste i racjonalne. Bo jeśli my w UE, czy szerzej – w cywilizacji zachodniej – mówimy, że wartość każdego życia ludzkiego jest jednakowa, to dlaczego właściwie się nagle oburzamy, gdy Hindusi mówią: „W porządku, będziemy ograniczać emisję gazów cieplarnianych, ale w przeliczeniu na głowę mieszkańca. Bo każdy ma prawo tak samo dostatnio żyć i tak samo zanieczyszczać atmosferę.” A jeżeli przeliczymy emisję gazów cieplarnianych na głowę jednego mieszkańca to okaże się, że Europejczycy czy Amerykanie emitują na jednego mieszkańca wielokrotnie więcej niż statystyczny Hindus. W związku z tym stanowisko indyjskie jest racjonalne, aczkolwiek nie znajduje zrozumienia w Europie. Europejczycy mówią – no tak, ale w interesie całej planety jest, żebyśmy ograniczali emisję. Hindusi odpowiadają – „W porządku, ograniczajmy, ale zacznijcie od siebie. Wy na głowę emitujecie wielokrotnie więcej niż my, więc to na was spoczywa obowiązek ograniczenia przede wszystkim. A my też się w to włączymy” – ponieważ w Indiach świadomość zagrożeń związanych z efektem cieplarnianym jest bardzo duża.</p>
<p><strong>Jaki jest wizerunek Polski w Indiach wśród przedsiębiorców i polityków?</strong></p>
<p>Uważam, że dla Indii partnerem może być UE, Federacja Rosyjska, Stany Zjednoczone, może Australia, z krajów europejskich Wielka Brytania, może Niemcy, Francja. Natomiast nie czarujmy się, że postrzega się nas jako partnera. Taki kraj jak Polska nie ma szans. Proszę pamiętać, że w stosunku do Indii jesteśmy malutkim krajem zamieszkanym przez niewielką liczbę ludności. Nie należy się więc spodziewać, że polityczne Delhi, czy finansowy Bombaj, będą się szczególnie Polską zajmowały.</p>
<p>Jeden z ekspertów indyjskich kiedyś mi powiedział, że cały problem z kontaktami z Polską polega na tym, że my uważamy się za kraj wyjątkowy, z którym Indie mają łączyć jakieś specjalne relacje. Był  okres w czasie PRL-u, kiedy były kontakty przynajmniej w warstwie deklaracji, wymiany gospodarczej – co do której mam wątpliwości, czy przynosiła rzeczywiste efekty finansowe, czy też była elementem szerszej polityki bloku sowieckiego, żeby w krajach Trzeciego Świata być obecnym za wszelką cenę bez względu na opłacalność. Wtedy ten wizerunek Polski może jakoś funkcjonował. Natomiast pozostaje pytanie, czy ten wizerunek przekładał się na wymierne korzyści dla Polski.</p>
<p>W tej chwili wydaje mi się, że właściwie Polska w świadomości Hindusów nie funkcjonuje, i to zarówno wśród elit politycznych, jak i przeciętnych obywateli. Wśród przeciętnych obywateli wręcz na pewno nie funkcjonuje. Wciąż powszechna jest pomyłka Poland – Holland… Czy to źle czy dobrze?  Nie powinnyśmy z tego powodu rozpaczać. Jak już mówiłem, dla Indii partnerem może być UE, Federacja Rosyjska, USA, również Chiny – partner i rywal jednocześnie, lub Australia. Istnieją w orbicie zainteresowania elit indyjskich nawet małe kraje, mało znaczące, ale posiadające na przykład złoża uranu. Jeżeli ktoś ma paliwo jądrowe do zaoferowania Hindusom, to wtedy w świadomości elit politycznych kraj ten urasta do rangi szalenie ważnego.</p>
<p>Myśmy również funkcjonowali w świadomości elit politycznych i wojskowych przez pewien czas jako dostawca uzbrojenia. To właściwie jest już jednak przeszłość. Indie bardzo wyraźnie reorientują swoich dostawców. Wydaje się, że mimo deklaracji, że będą zawsze kupowały broń od Federacji Rosyjskiej, coraz częściej w praktyce okazuje się, że kupują elektronikę od Izraela a pewne elementy uzbrojenia – nie objęte restrykcjami – z Zachodu. My możemy dostarczać części zamienne do tych urządzeń czy broni, które wcześniej sprzedaliśmy. Natomiast słynny kontrakt na wozy (zabezpieczenia technicznego – przyp. red.) WZT-3 wciąż nie został sfinalizowany. Od dłuższego czasu mówi się, że już niedługo będzie finał negocjacji, ale do niego nie dochodzi. Byłbym bardzo rad, gdyby w końcu udało się podpisać ten kontrakt. Proszę pamiętać, że myśmy już realizowali taki kontrakt, na WZT-2, ale to było wiele lat temu.</p>
<p>Z moich rozmów z dziennikarzami rosyjskimi wiem, że Rosjanie bacznie obserwują nasze poczynania na indyjskim rynku zbrojeniowym. Uważają, że w dużym stopniu sprzedajemy to, co jest pochodzenia – przynajmniej technologicznie – rosyjskiego, sprzedajemy części zamienne, do których produkcji nie kupiliśmy praw licencyjnych. To jest delikatny problem. Rosjanie nie chcą wypuścić swojego „kawałka tortu” zbrojeniowego, który im już się w Indiach kurczy. To prawda, że są podpisane pewne gigantyczne kontrakty między Indiami a Federacją Rosyjską, ale jednocześnie Rosjanie mają świadomość, że Indie otwierają się coraz bardziej na świat zachodni i może się okazać, że będą na większą skalę kupowały broń stamtąd. Zarazem ta broń jest kosztowniejsza, bardziej złożona technologicznie – co czasami jest problemem dla armii indyjskiej. Taka broń w rękach nie zawsze w pełni wyszkolonych żołnierzy nie będzie działać. To szansa dla tych prostszych rodzajów broni i jej dostawców. W Indiach panuje duże rozczarowanie i zaniepokojenie jakością broni rosyjskiej, samolotów rosyjskich. Wypadków jest dużo. Rosjanie odpierają zarzuty, twierdząc, że psują się te samoloty, które są montowane w Bangalurze w Indiach.</p>
<p>Jest kwestia polskiej obecności kulturalnej. W Indiach funkcjonuje wprawdzie nazwisko Jerzego Grotowskiego, ale jedynie wśród wąskich elit kulturalnych, a to nie wystarczy do tworzenia wizerunku kraju. Można się odnosić do Roku Chopinowskiego, odbyło się wtedy kilka koncertów Delhi… Jednak mówiąc otwarcie –  Polska w indyjskich mediach mainstreamowych obecna nie jest. Obecna była, kiedy w Smoleńsku rozbił się samolot prezydenta. Wtedy mówiło się o prezydencie Kaczyńskim jako o wielkim przyjacielu Indii. Natomiast tak naprawdę to, co się dzieje w naszej części Europy niespecjalnie Hindusów interesuje.</p>
<p>Nie wiem, z czego wynika brak naszej obecności, tej wizerunkowej. Dla porównania – proszę sobie wyobrazić, że Czesi są rozpoznawani nie przez piwo, tylko poprzez samochody marki Škoda. Oni wybudowali tam jedną czy dwie montownie, wytwarzają Octavię i Fabię i są to jedne z popularniejszych samochodów w Indiach, mimo bardzo tam rozwiniętego przemysłu motoryzacyjnego. Tak więc wychodząc poza wąski sektor obronny, można wchodzić na rynek indyjski. Tylko tak, by to się udało jak Czechom. My właściwie mamy jedną taką inwestycję. Jest to fabryka artykułów higienicznych Belli. Druga firma, która weszła z niezłym kapitałem to krakowski Canpack, który postawił supernowoczesną fabrykę produkującą puszki do napojów. Działa oczywiście Geofizyka Toruń, która prowadzi poszukiwania surowców naturalnych, gazu, ropy. Jednak to wszystko wizerunkowo niewiele znaczy.</p>
<p><strong>Na ile jest to kwestia naszego kalibru na arenie międzynarodowej jako takiej, a na ile aktywności naszych władz?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">My nie do końca mamy sprecyzowaną wizję, czego właściwie chcemy w tych Indiach. Nie wiemy, jak ułożyć relacje z tym krajem. A te stosunki trzeba budować celowo, trzeba wiedzieć, jakie rodzaje usług, przemysłu, chcemy zaoferować. Nasi politycy mówią, że zachęcają Hindusów do inwestycji w Polsce i takimi przedsięwzięciami się chwalą. To jest trochę dziecinne, a Hindusi zdają sobie z tego sprawę. Pamiętam, jak do Indii przyleciał z potężna delegacją brytyjski premier David Cameron… Towarzyszyło mu siedmiu czy ośmiu ministrów, potężny sztab, imponująca delegacja. Hindusi odbierali to tak: Anglicy chcą, byśmy u nich inwestowali… Zastanowimy się… W prasie pokazywały się satyryczne rysunki, komentujące zabiegi Wielkiej Brytanii i pokazujące wózek ciągnięty przez brytyjskiego premiera na którym umieszczono sektory przemysłu brytyjskiego przeznaczone na sprzedaż.</p>
<p style="text-align: justify;">Proszę pamiętać, że biznes indyjski jest biznesem bezwzględnym. To przekonanie naszych biznesmenów, że potrafimy sobie dawać wszędzie radę i jesteśmy świetni w rozwiązywaniu skomplikowanych zagadnień biznesowych, jest iluzoryczne. W konfrontacji z indyjskim biznesem, indyjskimi finansistami, my musimy się bardzo dużo nauczyć. Co zrobić, żeby zintensyfikować te kontakty? Najpierw nasz sektor finansowy, bankowy, gospodarczy musi bardzo dobrze poznać Indie i zrozumieć mechanizmy, którymi kierują się tamtejsi biznesmeni. To jest naprawdę bardzo złożona sprawa i bez znajomości Indii i bez zbudowania tu w Polsce rzetelnego wizerunku tego kraju, ten biznes się nie będzie udawał. Jeśli będziemy budowali obraz Indii z perspektywy biedy, slumsów, to też się nie uda… Do Indii nie można podchodzić w sposób paternalistyczny. Nie można przyjechać i powiedzieć: „Teraz Was nauczymy”. My ich niczego nie nauczymy, to od nich możemy się wiele nauczyć. Zarazem nie może być przekonania idealistycznego. To okrutny biznes dążący bezpardonowo do zysku.</p>
<p><strong>Jak porównałby Pan polską politykę wobec Indii z polityką prowadzoną wobec innych państw Azji?</strong></p>
<p>Prawdę mówiąc sam nie wiem, czy my w ogóle mamy określoną politykę wobec krajów azjatyckich, poza wizytami przedstawicieli władz… Nie koncentrujmy się zresztą na Polsce, której głos w relacjach z Azją jest słaby. Mówmy o tym raczej w kontekście całej Unii Europejskiej. W Indiach UE jest postrzegana jako twór, który w większym stopniu stawia na Chiny, niż na Indie. Ta świadomość w elitach politycznych i biznesowych Indii istnieje. To będzie nam w przyszłości bliższej i dalszej bardzo utrudniało kontakty z Indiami. Padają deklaracje, jakoby nie było rywalizacji indyjsko-chińskiej, twierdzenia, że w Azji jest miejsce dla dwóch gigantów… Tymczasem rywalizacja jest i miejsca dla dwóch gigantów nie będzie. Na razie wszystko wskazuje na to, że tym jednym gigantem będą Chiny. Polityka europejska wobec Indii i Chin jest odczytywana w Delhi i Bombaju jako polityka preferowania kontaktów z Chinami. Wszystkie poczynania Europejczyków są rozpatrywane przez pryzmat : „A jak oni traktują Chiny?”. Wychodzi na to, że Indie są gorzej traktowane. Przynajmniej tak uważają Hindusi.</p>
<p>Weźmy kwestię praw człowieka, kwestię Tybetańczyków… Politycy europejscy, jadąc do Pekinu, w ogóle o tym nie mówią, lub napomykają bez konkretów. Indie zaś są wystawiane co jakiś czas na krytykę, na przykład z powodu pracy dzieci. Między innymi to jest powód, dla którego nie można sfinalizować układu o wolnym handlu między UE a Indiami. Na przeszkodzie stoją klauzule wstępne, w których ma się zdaniem Unii znaleźć zapis, że wymianie w ramach umowy nie będą podlegały towary wykonane z udziałem pracy dzieci, przy użyciu technologii niszczących środowisko i tak dalej… A w dialogu z Chinami nie naciska się na te sprawy. Polska, będąc członkiem Unii Europejskiej wpisuje się w to widzenie naszego kraju przez Hindusów – jako kraju preferującego kontakty z Chinami niż z Indiami. To w Delhi jest odczytywane. Na dłuższą metę  będzie to szkodziło i naszej wymianie gospodarczej z Indiami i stosunkom politycznym. Deklaratywnie oczywiście wszystko będzie wyglądało dobrze. Poziom deklaracji jest bardzo wysoki, jednak w praktyce dzieje się niewiele. Odbędą się kolejne wizyty, z których nic nie wyniknie. Podczas wizyty premiera Tuska w Indiach padły na przykład zapewnienia, że Polska sprzeda samoloty treningowe Orlik. Minął rok i wiadomo już, że nie sprzeda, wiadomo, że Orlik poległ w testach.</p>
<p><strong>*Krzysztof Renik: Antropolog kultury, dziennikarz, pracuje w Polskim Radiu. Znawca kultury indyjskiej i tybetańskiej, autor licznych reportaży, filmów dokumentalnych i książek: „Śladem Bharaty” oraz „Kathakali – Sztuka indyjskiego teatru”. W latach 2007 – 2011 korespondent Polskiego Radia w Indiach. W 2009 roku w uznaniu jego „mistrzowskiego warsztatu, rzetelności dziennikarskiej i pasji w przybliżaniu problemów współczesnego świata” przyznano mu nagrodę Złotego Mikrofonu.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wywiad pochodzi ze strony Centrum Studiów Polska-Azja:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.polska-azja.pl/2012/01/18/orlik-nie-dolecial-do-indii-wywiad-z-krzysztofem-renikiem-cz-i/">http://www.polska-azja.pl/2012/01/18/orlik-nie-dolecial-do-indii-wywiad-z-krzysztofem-renikiem-cz-i/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/orlik-nie-dolecial-do-indii-rozmowa-z-krzysztofem-renikiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- This Quick Cache file was built for (  mandragon.pl/feed/ ) in 1.13664 seconds, on Feb 5th, 2012 at 8:08 am UTC. -->
<!-- This Quick Cache file will automatically expire ( and be re-built automatically ) on Feb 5th, 2012 at 9:08 am UTC -->
<!-- +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ -->
<!-- Quick Cache Is Fully Functional :-) ... A Quick Cache file was just served for (  mandragon.pl/feed/ ) in 0.00080 seconds, on Feb 5th, 2012 at 8:31 am UTC. -->
