Digha. Plaża, ryby, hazard i alkohol.

plaa-ryby-hazard-i-alkoholJeśli ktoś szuka tłumów i bogatej gamy turystycznych atrakcji, lepiej niech jedzie na plaże Goa. W Digha nic takiego nie znajdzie. Jednak to właśnie ta mała rybacka wioska została okrzyknięta w 1780 roku głośnym mianem „Brighton of the East”. Porównanie z angielskim Brighton, miastem uważanym za jeden z najpiękniejszych morskich kurortów w całej Wielkiej Brytanii, jest porównaniem odważnym, ale też mówiącym wiele o tym mało znanym, ale wyjątkowym miejscu.

Digha położona jest nad Zatoką Bengalską 185 km od Kolkaty (Kalkuty) i jest miłą weekendową odpowiedzią na zatłoczone ulice stolicy Bengalu Zachodniego. Położona nieco na uboczu, w południowo-zachodniej części stanu, znajduje się tuż przy granicy z Orissą.

Plaża, ryby, hazard i alkohol

Digha podzielona jest na dwie części – nową i starą, które oddalone są od siebie o kilkanaście minut drogi piechotą. Nowa Digha to przede wszystkim duże, przestronne i czyste hotele o dosyć dobrym standardzie oraz szerokie i wyludnione plaże, ponieważ większość ludzi spędza swój czas w starej dzielnicy miasta. Tamtejsze plaże odzielone od domostw wydmami tworzą bardziej wakacyjny klimat. Miejscami kamienisty brzeg dodaje piękna całemu krajobrazowi. W Starej Dighie, oprócz zdecydowanie piękniejszej plaży, jest także wiele sklepów i przydrożnych restauracji, w których potrawy są wprost wyśmienite. Chociaż jesteśmy niecałe 200 km od Kolkaty, owoce morza jakie tutaj serwuje każda knajpa włącznie z małymi ulicznymi budkami są nieporównywalne z najlepszymi restauracjami dwunastomilionowej Kolkaty. Smażone na głębokim oleju kraby, przepyszny ryż z krewetkami, raki, larwy, a przede wszystkim bogaty wybór ryb. Jedzenie tych wszystkich smakołyków na plaży, w blasku zachodzącego słońca to przyjemność w najczystszej postaci i najlepszy sposób na spędzenie wieczoru. Jeśli jeszcze dodać do tego garstkę dobrych znajomych i wódkę o smaku cytrynowym sprzedawaną w lokalnych monopolach, mamy gotowy przepis na dobrą zabawę. Po kilku głębszych ciekawą atrakcją jest tutejsza popularna uliczna gra hazardowa – podnoszenie wędką butelki. Na głównej alejce prowadzącej z centrum na plażę ustawionych jest kilka drewnianych skrzyń, na których właściciel „kasyna” kładzie puste butelki po napojach. Za cenę 5 Rs daje do ręki wędkę – kij z przywiązanym sznurkiem zakończonym haczykiem. Zadaniem gracza jest podniesienie i postawienie butelki na baczność. Wygrać można dziesięciokrotność stawki. Po przegraniu 30 Rs jeden raz udało mi się postawić butelkę. Na wygraną próżno było jednak czekać. Miała być jutro, ale oczywiście jutro nigdy nie nadeszło.

Coś dla fotografówdla-fotografow

Po takiej nocy – chociaż własna głowa może mieć odmienne zdanie – warto wstać wcześnie rano, nawet około godziny siódmej i udać się brzegiem morza na wschód w kierunku malutkiej wioski rybackiej. Osoby z zacięciem do fotografii znajdą tam raj w postaci lokalnych mieszkańców, którzy z radością dają się fotografować. Ich ciekawość i miła powierzchowność pozwalają zrobić zupełnie niepozowane, naturalne fotki. Polecam wejście bez jakichkolwiek oporów do środka wioski, ponieważ na bazarze rybnym może trafić się gratka w postaci trzymania w ręku nawet półtorametrowej ryby – właśnie takie sztuki łowią tutejsi wędkarze i kuternicy. W jednej z kilku małych knajp warto też załapać się na obiad. Oczywiście żaden posiłek nie może obyć się bez ryby, warzyw i nieśmiertelnego ryżu.

Alternatywne środki transportu

Z wioski rybackiej do hotelu najlepiej wrócić rowerem towarowym, czyli trzykołowym pojazdem, którego część przednią stanowi rower wraz z kierownicą i siedzeniem, natomiast tylną – w miejscu gdzie normalnie jest błotnik lub bagażnik – drewniana platforma wielkości pół metra na metr, do której po obu stronach przymocowane są dwa tylne koła. Taki rower towarowy, popularny w całych Indiach, służy do transportu najróżniejszych przedmiotów oraz ludzi, stanowiąc większą i bardziej pakowną rikszę rowerową. Czasem, chociaż rzadziej, można także spotkać bardziej zmotoryzowaną wersję, a więc motor towarowy.

Jak dojechać?

Jedyną możliwością na dotarcie do Digha jest autobus, który odjeżdża około godziny siódmej rano ze stacji Esplanade w Kolkacie. Podróż trwa 5 godzin, a koszt biletu to 80 Rs (5 zł). Co ciekawe, większość busów do Digha posiada telewizor w którym podczas drogi puszczane są filmy z Bollywood.

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 5 + 3

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.