<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mandragon &#187; Polecamy</title>
	<atom:link href="http://mandragon.pl/category/magazyn/polecamy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mandragon.pl</link>
	<description>never ending journey.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 02:00:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Chiński Nowy Rok</title>
		<link>http://mandragon.pl/chinski-nowy-rok/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/chinski-nowy-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 02:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Weronika Gomułka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[chiński nowy rok]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Hong-Kong]]></category>
		<category><![CDATA[rok wodnego smoka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8652</guid>
		<description><![CDATA[23 stycznia 2012 roku był pierwszym dniem nowego roku liczonego według chińskiego kalendarza księżycowo- słonecznego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/chinese-new-year-fireworks-hong-kong33.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8653" title="chiński nowy rok" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/chinese-new-year-fireworks-hong-kong33-300x225.jpg" alt="chiński nowy rok" width="300" height="225" /></a>23 stycznia 2012 roku był pierwszym dniem nowego roku liczonego według chińskiego kalendarza księżycowo- słonecznego: obecny rok jest rokiem Smoka, potrwa do 9 lutego 2013 roku i według rożnych źródeł jest to 4710, 4709 albo 4649 rok liczony od czasu wstąpienia na tron Huang Di, Żółtego Cesarza, legendarnego protoplasty Chińczyków.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ściśle biorąc, 23 stycznia zaczął się Rok Wodnego Smoka &#8211; bo oprócz 12 znaków zodiaku, Chińczycy mają też 5 elementów, którymi określają owe znaki.</p>
<p style="text-align: justify;">Chiński zodiak to (w kolejności od obecnego): smok, wąż, koń, koza, małpa, kogut, pies, świnia, szczur, wół, tygrys, królik. Jeżeli wydaje się Wam, że znacie przynajmniej 4 z 5 elementów, to się niestety mylicie, bo chińskie są ciut inne niż te znane w Europie: woda, drewno, ogień, ziemia, metal (czyli złoto, mówiąc wprost :) Każda z tych kombinacji odznacza się innymi cechami &#8211; uwaga, element ma wpływ na Wasz charakter i tak na przykład ludzie urodzeni w Roku Metalowego Tygrysa różnią się osobowością od tych urodzonych w Roku Wodnego Tygrysa!</p>
<p style="text-align: justify;">Tak czy owak dla mnie najważniejsze jest to, co wiąże się z Chińskim Nowym Rokiem &#8211; po angielsku Chinese New Year, skrót CNY, którego będę dalej używać &#8211; to fakt, że z tej okazji ma się wolne! Co prawda nie na wszystkie święta, bo Chińczycy tradycyjnie świętują aż 15 pierwszych dni CNY, ale w Hong Kongu są to 3 dni, a w Chinach właściwych &#8211; aż 6! Moja firma była dodatkowo taka miła, że dorzuciła mi jeszcze czwarty dzień wolny, tak że mój tydzień pracy w tygodniu z CNY składał się wyłącznie z piątku :)</p>
<p style="text-align: justify;">Na czym polega świętowanie? Jestem przekonana, że dawniej z okazji CNY odbywało się mnóstwo najróżniejszych uroczystości „religijnych”, natomiast obecnie chodzi głównie o spotkanie z rodziną i wspólny, wystawny obiad w sylwestra CNY (obowiązkowo podaje się wieprzowinę, kaczkę, kurczaka, rybę pieczoną w całości i mnóstwo słodyczy). Co jeszcze? W przeddzień CNY dom należy gruntownie wysprzątać, żeby &#8222;wyrzucić&#8221; pozostałości ubiegłorocznego &#8222;pecha&#8221; i zrobić miejsce na &#8222;szczęście&#8221; w Nowym Roku, ponadto należy całe mieszkanie udekorować kwiatami i mandarynkami, a drzwi i okna obwiesić czerwonymi wycinankami, &#8222;dzwonkami&#8221; i życzeniami &#8222;szczęścia&#8221;, &#8222;długiego życia&#8221; i &#8222;bogactwa&#8221; wypisanymi złotymi literami na pionowych czerwonych taśmach.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/wodny-smok.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8654" title="wodny smok" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/wodny-smok.jpg" alt="chiński smok" width="168" height="168" /></a>Wieczorem pierwszego dnia CNY urządzane są parady &#8211; wszędzie, od mini pokazów w centrach handlowych, aż po długaśne parady organizowane w centrum miasta. W pierwszy dzień CNY należy również dzieciom i niezamężnym członkom rodziny podarować red pocket money, czyli pieniądze w czerwonej kopercie, na której są wypisane życzenia szczęścia, bogactwa i zdrowia w Nowym Roku.</p>
<p style="text-align: justify;">W rodzinie sumy, które się wkłada do czerwonych kopert, powinny być znaczne &#8211; nie mniej niż 1000 tutejszych dolarów, natomiast red pocket money które szef powinien dać swoim pracownikom w pierwszy dzień pracy po CNY może już zawierać symboliczny banknot: może nie najniższy, jaki się w Hong Kongu spotyka, czyli 10 dolarów, ale 20 już w zupełności wystarczy. Oczywiście, im wyższa pozycja szefa, tym większego banknotu się od niego oczekuje :) Ważne! Red pocket money odbieramy obydwiema rękoma, nawet jeśli jest to malutka kopertka, i nie otwieramy w obecności obdarowującego!</p>
<p style="text-align: justify;">Skąd brać kopertki, które koniecznie muszą być czerwone i mieć wypisane życzenia po chińsku? Ogólnie rzecz biorąc nie wiem, ja dostałam chyba ze 30 sztuk przy okazji styczniowych zakupów: w księgarni, w sklepie kosmetycznym, w kawiarni do kawy i ciastka, oraz przy płaceniu za przedszkole syna za luty.</p>
<p style="text-align: justify;">Z naszym synem w ogóle jest śmieszna historia &#8211; odkąd się urodził, mówimy na niego Tygrys, a niedawno dowiedziałam się, że urodził się właśnie w Roku Tygrysa! To podobno jest całkiem niezła wróżba, chociaż najlepiej urodzić się w Roku Smoka &#8211; i to przekonanie jest na tyle silne, że w koszmarnie drogich prywatnych szpitalach na oddziałach położniczych nie ma już miejsc na cały Rok Smoka, więc jeśli ktoś się nie zakrzątnął wcześniej, teraz pozostają już tylko szpitale publiczne, choć i tam może być krucho z miejscami.</p>
<p style="text-align: justify;">CNY brzmi jak fantastyczna okazja, żeby odwiedzić Chiny, ale – za życzliwymi nam Honkiesami – odradzamy ten termin z wielu powodów. Po pierwsze, ponieważ wszyscy &#8222;wracają do domu&#8221; na CNY wszystkie połączenia lotnicze, ale też autobusowe i kolejowe, są wykupione do ostatniego miejsca; podobnie jest z hotelami. Po drugie, sklepy, restauracje i atrakcje turystyczne mogą – choć nie muszą &#8211; być zamknięte lub mieć krótsze godziny otwarcia. I po trzecie, istnieje większe niż zazwyczaj prawdopodobieństwo, że ktoś nas zwyczajnie okradnie (w tłumie kieszonkowcom jest łatwiej) lub nawet napadnie.</p>
<p style="text-align: justify;">A jeżeli się nie zniechęcicie i zdecydujecie się na przyjazd do Chin w czasie Chińskiego Nowego Roku (w 2013 pierwszy dzień CNY przypada na 10 lutego), to wypada znać tradycyjne chińskie życzenia noworoczne: Kung Hei Fat Choy! 新年快樂，身體健康！Co tłumaczy się „Szczęśliwego Nowego Roku i dużo zdrowia!”</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/chinski-nowy-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mongolskie zwyczaje</title>
		<link>http://mandragon.pl/mongolskie-zwyczaje/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/mongolskie-zwyczaje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 06:00:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Plichta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Cagaan Sar]]></category>
		<category><![CDATA[jurta]]></category>
		<category><![CDATA[Mongolia]]></category>
		<category><![CDATA[mongolska kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Mongołowie]]></category>
		<category><![CDATA[Naadam]]></category>
		<category><![CDATA[zwyczaje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8570</guid>
		<description><![CDATA[O mongolskich zwyczajach: jak zachować się w jurcie, jak pić, jeść i zawrzeć braterstwo z Mongołem...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/mongolia.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8573" title="mongolia" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/mongolia-300x197.jpg" alt="mongolia" width="300" height="197" /></a>Gdy odwiedzamy dalekie kraje, zazwyczaj najciekawsi są ludzie i ich egzotyczne obyczaje. Warto wiedzieć, co nas może czekać&#8230;<br />
</strong></p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Witamy w mongolskiej jurcie!</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Nowoczesność wkracza do Mongolii szybkim krokiem, tak jak zresztą wszędzie. Cały czas jednak wielu Mongołów spędza życie na koniu i w jurtach.</p>
<p style="text-align: justify;">Mongołowie słyną z gościnności. Do jurt innych rodzin wchodzą bez skrępowania, bo wiedzą, że nikt nigdy nie będzie miał tego za złe. Przestrzegają przy tym znanego i nam zwyczaju, by nie nadepnąć na próg &#8211; stanowi on bowiem granicę pomiędzy bezpieczeństwem i spokojem wnętrza domu, a niebezpiecznym światem zewnętrznym, a granica ta nie powinna być naruszana.</p>
<p style="text-align: justify;">W jurcie ważną rzeczą  jest sposób siedzenia. Podczas wspólnego posiłku, czy zwykłej rozmowy najlepiej usiąść na swoich podkulonych nogach. W ten sposób okazuje się szacunek drugiej osobie.<br />
Obcy przybysze traktowani są z pobłażliwością, jednak powinni szanować obowiązujące wśród gospodarzy zwyczaje&#8230;</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Braterstwo</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Po bliższym poznaniu być może zostanie wam zaproponowane zostanie „Andą&#8221;, czyli zawarcie braterstwa. Kiedyś Anda miał obowiązek oddać życie za swojego brata. Dziś sprowadza się to do okazania wyjątkowej serdeczności i przyjaźni. Elementem koniecznym takiego rytuału jest wymiana podarunków. Najlepiej by było to coś niewielkiego, ale praktycznego.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Na herbatce z Mongołami</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Tutejszym przysmakiem jest zielona herbata z solą i tłustym mlekiem. Jej picie jest ważną ceremonią. Aby wyrazić szacunek dla drugiej osoby, wspólną miseczkę z czajem podaje się prawą ręką, lewą podtrzymując łokieć.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Mongolska kuchnia</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Mongołowie mają zwyczaj częstowania swych gości wszystkim, co tylko aktualnie posiadają. Odmowa jest czymś naprawdę niegrzecznym. Dowodem hojności Mongołów jest poczęstunek ich największymi przysmakami – mięsem upolowanego świstaka (tarbagana) lub najtłustszą porcją mięsa (zazwyczaj tą z  nasady ogona owcy).</p>
<p style="text-align: justify;">Generalnie kuchnia mongolska jest dosyć prosta &#8211; baranina, baranina i&#8230; baranina. Co ciekawe, najwyżej w hierarchii stoi baranina gotowana. Wzięło się to z deficytu wody w wielu miejscach mongolskiego stepu. Upiec mięso na ogniu może każdy, ale jeśli ktoś posiada wodę, świadczy to o jego zamożności.</p>
<p style="text-align: justify;">Przepis jest nieskomplikowany. Zabitego barana poćwiartować, wrzucić do wielkiego kotła z wodą, gotować aż mięso będzie nadawało się do przeżucia. Przypraw się nie używa. Kawałki z najgrubszą warstwą tłuszczu są szczególnym rarytasem &#8211; mają zapewniać mężczyznom siłę, a kobietom urodę.</p>
<p style="text-align: justify;">Przydrożne zajazdy serwują zazwyczaj:<br />
- buzzy (gotowane pierogi, najczęściej z&#8230; gotowaną baraniną);<br />
- hushur (placki wielkości dłoni, podobne do ziemniaczanych, z nadzieniem z gotowanej baraniny);<br />
- zupa (wywar z gotowanego barana + makaron + plastry tłuszczu baraniego);<br />
- kumys (po mongolsku Airak, czyli alkohol z mleka klaczy, ewentualnie wielbłądzicy lub owcy)<br />
- czaj</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety trzeba przygotować się na tak zwane rewolucje żołądkowe, dopóki organizm nie przyzwyczai się do nowej flory bakteryjnej.</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Święta &#8211; Mongolski nowy rok</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">W Mongolii najważniejsze są dwa święta. Pierwsze to nowy rok – Cagaan Sar. Przypada na koniec stycznia lub początek lutego (data jest wyznaczana na podstawie kalendarza księżycowego). Tego dnia rytualnie kończy się okres zimy, a każdy Mongoł staje się starszy o rok.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawiasem mówiąc, mongolskie dzieci &#8222;zyskują płeć&#8221; dopiero na postrzyżynach, gdy mają 3-5 lat. Płci młodszych dzieci się nie określa -  zgodnie z dawnymi wierzeniami jeszcze nie mają duszy i znajdują się w etapie przejściowym, narażonym na atak złych mocy. Unika się nawet wypowiadania ich imienia. Podczas postrzyżyn odbywa się również inicjacja jeździecka i wręczenie pierwszego tradycyjnego stroju deel. Kolejną przemianę przechodzą 9-latki. Otrzymują talizman, z którym nie rozstają się do końca życia. Małżeństwa zawierają, mając już 16-17 lat. Zgodnie z tradycją po zaślubinach dziewczyna opuszcza swoją rodzinę i przeprowadza się do domu rodzinnego swego męża.</p>
<p style="text-align: justify;">W Cagaan sar rodzina i znajomi przychodzą do siebie w odwiedziny. Wierzą, że im więcej ugoszczą ludzi, tym lepszy będzie dla nich nadchodzący rok. Odwiedzający przekazują sobie hadak, szarfę dobrych życzeń. Mężczyźni uroczyście częstują się wzajemnie tabaką. Natomiast przychylność duchów opiekuńczych zapewniają sobie, ofiarowując im wódkę (skrapia się nią jurtę).</p>
<h2 style="text-align: justify;"><strong>Festiwal Naadam</strong></h2>
<p style="text-align: justify;">Naadam to wielkie święto zapaśników, brawurowych wyścigów konnych oraz łucznictwa. Data święta zbiega się z obchodami rewolucji mongolskiej 1921 roku (11 i 12 lipca).</p>
<p style="text-align: justify;">Tradycja Nadam sięga XII wieku i czasów Czyngis-chana. Wtedy Naadam był ceremonią składania ofiar niebiosom. Wciąż jest wielkim wydarzeniem dla Mongołów. Na wyznaczone miejsce zjeżdżają całe rodziny, wioząc czasami dziesiątki albo i setki kilometrów swe jurty i jedzenie. Handlarze rozbijają swoje stragany i wszystkich ogarnia świąteczna atmosfera. A zwycięzcy zawodów stają się bohaterami.</p>
<p style="text-align: justify;">Data publikacji na stronie: 20.02.2012</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/mongolskie-zwyczaje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>03-04.03 &#8211; Festiwal FantAZJA w Warszawie</title>
		<link>http://mandragon.pl/3-4-03-festiwal-fantazja-w-warszawie/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/3-4-03-festiwal-fantazja-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 17:29:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>red.</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8646</guid>
		<description><![CDATA[Już 3. i 4. marca na Kampusie Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się Festiwal Kultur Azjatyckich FantAzja – będziemy mieli okazję poznać niezwykle interesujące państwa Azji Południowej oraz Wschodniej. Impreza ta będzie niczym szwedzki bufet kultur – odwiedzimy Chiny, Japonię, Koreę Południową, Mongolię, Tybet, Indie, Birmę, Wietnam, Indonezję, Malezję i Sri Lankę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/fantazja.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8647" title="fantazja" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/fantazja-300x211.jpg" alt="" width="300" height="211" /></a>Już 3. i 4. marca na Kampusie Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się Festiwal Kultur Azjatyckich FantAzja – będziemy mieli okazję poznać niezwykle interesujące państwa Azji Południowej oraz Wschodniej. Impreza ta będzie niczym szwedzki bufet kultur – odwiedzimy Chiny, Japonię, Koreę Południową, Mongolię, Tybet, Indie, Birmę, Wietnam, Indonezję, Malezję i Sri Lankę.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wspólnie przełamiemy wszelkie stereotypy, tak głęboko zakorzenione w polskiej mentalności. Pokażemy, jak bardzo różnorodne i jednocześnie bogate są kultury tego regionu. Wybierzemy się razem na spacer Murem Chińskim, a także wyruszymy w głąb sundarbanów na poszukiwanie Tygrysa Bengalskiego. Skosztujemy azjatyckich potraw, delektując się ich orientalnym smakiem. Weźmiemy udział w koncertach muzycznych, które przeniosą nasze myśli na tropikalne indonezyjskie wyspy lub do Kraju Kwitnącej Wiśnii. Przeżyjemy to, a nawet jeszcze więcej! Na sam koniec zobaczymy, iż mimo różnic, wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla wszystkich mieszkańców stolicy będzie to wyjątkowa możliwość odkrycia w sobie Azji. W ramach festiwalu warszawiacy będą mogli wziąć udział w ciekawych warsztatach, lekcjach japońskiego, koreańskiego, mongolskiego czy hindi, pokazach tańców, Kung Fu, Filipińskich Sztuk Walki, konkursach i degustacjach. Jednym z atrakcji festiwalu będzie występ Warszawskiej Grupy Gamelanowej, która zaprezentuje tradycyjną muzykę i tańce indonezyjskie. Uczestnicy dowiedzą się jak zakładać kimono i używać pałeczek, poznają tajniki medytacji i tatuażu indonezyjskiego. Dzieci też znajdą coś dla siebie – w ramach Festiwalu odbędą się warsztaty z baśniami japońskimi i origami. Poza pokazami, uczestnicy mogą wziąć udział w wykładach na temat Mongolii, Chin, Japonii czy Laosu. W związku z coraz częstszymi interakcjami gospodarczymi i kulturowymi pomiędzy Polską a krajami Azji Wschodniej, chcemy przybliżyć warszawiakom odległą kulturę tego regionu. Festiwal jest sposobem na uczynienie kultury Dalekiego Wschodu bardziej zrozumiałą i przystępną.</p>
<p style="text-align: justify;">Oficjalna strona Festiwalu:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.festiwalfantazja.pl/">http://www.festiwalfantazja.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/3-4-03-festiwal-fantazja-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mała Tajlandia na Placu Dąbrowskiego</title>
		<link>http://mandragon.pl/mala-tajlandia/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/mala-tajlandia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 17:19:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sergiusz Kazimierczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia azjatycka]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia tajska]]></category>
		<category><![CDATA[Little Thai Gallery]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8613</guid>
		<description><![CDATA[W  Little Thai Gallery można zjeść bardzo smacznie i w dosyć umiarkowanych, jak na Warszawę, cenach — za jeden dwudaniowy obiad zapłacimy około 50 złotych, a  lunch (zupa/drugie danie/zielona herbata) można kupić w cenie 22 złotych]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/MG_9054.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8628" title="_MG_9054" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/MG_9054-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>Jeszcze kilka lat temu Pl. Dąbrowskiego w Warszawie kojarzył się głównie ze szkołą. Na placu mieściły się księgarnie szkolne i nielegalny bazarek z podręcznikami.</strong><br />
<strong>Od niedawna to miejsce pielgrzymek miłośników Azji, a przede wszystkim smakoszy kuchni tajskiej. A to dzięki małej i przytulnej restauracji Little Thai Gallery.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wystrój lokalu przypomina trochę butik, przy wejściu stoją dwie gabloty, gdzie wystawiona jest biżuteria etniczna i tajskie rękodzieło, pod sufitem  umieszczony jest ekran, na którym można oglądać programy kulinarne, na ścianach pojawiają się również wystawy zdjęć, ale oczywiście to co najważniejsze w Litlle Thai Gallery to tajskie smaki. Szefem restauracji jest były menadżer innej knajpki, serwującej potrawy z Tajlandii — Sunanty, który sam jest mocno uzależniony od tej azjatyckiej kuchni.</p>
<p style="text-align: justify;">W  Little Thai Gallery można zjeść bardzo smacznie i w dosyć umiarkowanych, jak na Warszawę, cenach — za jeden dwudaniowy obiad zapłacimy około 50 złotych, a  lunch (zupa/drugie danie/zielona herbata) można kupić już za 22 złote.</p>
<p style="text-align: justify;">Ekipa Mandragona poleca szczególnie zupę Tom Yom Kung — z krewetkami i trawą cytrynową (22 zł.). Kto nigdy nie próbował zup<a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/MG_9040.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8632" title="_MG_9040" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/MG_9040-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a> tajskich, od niej powinien zacząć swoją przygodę kulinarną! Bardzo smaczne są także przystawki thai rolls (19 zł.), a na drugie danie polecamy — Kaeng  Garee (żółte curry z mlekiem kokosowym, groszkiem, ananasem, papryką i tajską bazylią) — w zależności od dodatku od 29 złotych (z warzywami) do 45  (z krewetkami).</p>
<p style="text-align: justify;">Dania można zamawiać także na telefon, z dostawą do domu.</p>
<p style="text-align: justify;">Strona internetowa restauracji:<br />
<a href="http://www.littlethaigallery.pl/  ">http://www.littlethaigallery.pl/  </a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Restauracja Little Thai Gallery, Pl. Dąbrowskiego 2</strong>/<strong>4, Warszawa, Tel. 22 827 44 10</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/mala-tajlandia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zima w Hong Kongu</title>
		<link>http://mandragon.pl/zima-w-hk/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/zima-w-hk/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Feb 2012 19:01:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Weronika Gomułka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[China]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[ekspaci w Chinach]]></category>
		<category><![CDATA[Honk Kong]]></category>
		<category><![CDATA[tropiki]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<category><![CDATA[zima w Azji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8565</guid>
		<description><![CDATA[Zima w tropikach – to brzmi śmiesznie. Jaka zima, o czym my w ogóle mówimy? 10 stopni na plusie w grudniu to w ogóle jest zima?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/zima-tropiki.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8568" title="zima w tropikach" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/zima-tropiki-300x211.jpg" alt="zima w hong kongu" width="300" height="211" /></a>Zima w tropikach – to brzmi śmiesznie. Jaka zima, o czym my w ogóle mówimy? 10 stopni na plusie w grudniu to w ogóle jest zima? Hahaha&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jest oczywistą oczywistością, że temperatury „zimą” w takim Hong Kongu się nawet nie umywają do tych polskich. Według tutejszego obserwatorium, w grudniu 2011 średnia temperatura wyniosła 17 stopni Celsjusza – na plusie, rzecz jasna. W dzień Bożego Narodzenia było 10 st. C, w pierwszych dniach stycznia 2012 słupek rtęci pokazywał przeciętnie 15 st. C. Żyć, nie umierać!</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko byłoby super, gdyby nie jeden drobny szczegół – mieszkania w Hong Kongu nie mają centralnego ogrzewania. Żadne mieszkania, ani nowe, ani stare, ani luksusowe, ani te mniej wypasione. Nie ma kaloryferów i już! I niestety, to powoduje że temperatura wewnątrz jest bardzo zbliżona do tej na zewnątrz – co oznacza około 15 st. C w mieszkaniu. I powiem Wam, że to jest cholernie zimno! Zwłaszcza, jeżeli rano trzeba się wykopać spod ciepłej kołdry i iść do łazienki&#8230; Brrr!</p>
<p style="text-align: justify;">Sytuację pogarsza dodatkowo bardzo wysoka wilgotność. Sama nie wiem, jak to jest możliwe, ale przeciętna wilgotność zimą wynosi w Hong Kongu 80-95%&#8230;, co w połączeniu z wiatrem rzędu 40 km/h daje odczuwalną temperaturę niższą o 7-8 stopni niż w rzeczywistości! Oznacza to ni mniej ni więcej, że jeśli termometr pokazuje +15 st. C, to wychodząc na dwór poczujesz się jakby było +7 st. C. A – znów według obserwatorium – w grudniu 2012 było aż sześć dni, w których temperatura nocą spadła poniżej 12 st. C, i był to najzimniejszy grudzień od 25 lat. Brrrr!!</p>
<p style="text-align: justify;">Nic więc dziwnego, że w połowie listopada Honkies masowo wyciągają kozaki, czapki, rękawiczki, szaliki oraz puchowe kurtki – sama tak zrobiłam! A do pracy, w której niestety klimatyzacja jest włączona non-stop, czasami zakładam dwa swetry. Moi koledzy siedzą przy biurkach w szalikach i kurtkach, ja natomiast często pracuję w rękawiczkach (nie, to nie dowcip &#8211; naprawdę w biurze zakładam rękawiczki!). Gorącą herbatę piję po prostu litrami i nie zważając na zgorszone spojrzenia współpracowników &#8211; Chińczyków dolewam sobie do niej soku porzeczkowego :)</p>
<p style="text-align: justify;">Mieszkania ogrzewa się natomiast grzejnikami, w listopadzie większość supermarketów robi promocje typu „trzeci grzejnik za pół ceny” albo „-15% na wybrane modele”. Muszę przyznać, że towar rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Sami mamy dwa – jeden jest włączony przez cały czas w pokoju naszego syna, drugim ogrzewamy łazienkę. Do sypialni grzejnika nie kupiliśmy (nie bardzo mamy miejsce na przechowywanie tych grzejników latem – w HK nie ma piwnic), ale ostatnio doszliśmy do wniosku, że jednak to był błąd. Następnej jesieni na pewno go naprawimy!</p>
<p style="text-align: justify;">Data publikacji na stronie: 11.02.2012</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/zima-w-hk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierunek: Indonezja</title>
		<link>http://mandragon.pl/kierunek-indonezja/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/kierunek-indonezja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 07:00:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Wójcik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[archipelag indonezyjski]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[couchsurfer]]></category>
		<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Indonezyjczycy]]></category>
		<category><![CDATA[kultura Indonezji]]></category>
		<category><![CDATA[Papua]]></category>
		<category><![CDATA[różnice kulturowe]]></category>
		<category><![CDATA[Sape]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8547</guid>
		<description><![CDATA[Małymi kroczkami zbliża się wiosna, a więc najwyższy czas zaplanować wakacje. Ponieważ mam przyjemność poznawać teraz archipelag indonezyjski (studiując na stypendium Darmasiswa), jako cel letnich wypadów polecam właśnie Indonezję. Jednak oprócz opanowania mowy ciała i bogatego, międzynarodowego słownika gestów,  żeby móc się skutecznie komunikować z tubylcami i oszczędzić sobie sporo irytacji warto zdać sobie sprawę z kilku istotnych różnic kulturowych.  ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/6337693623_bcfa4598ab_z.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8549" title="6337693623_bcfa4598ab_z" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/6337693623_bcfa4598ab_z-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>Małymi kroczkami zbliża się wiosna, a więc najwyższy czas zaplanować wakacje. Ponieważ mam przyjemność poznawać teraz archipelag indonezyjski (studiując na stypendium Darmasiswa), jako cel letnich wypadów polecam właśnie Indonezję. Jednak oprócz opanowania mowy ciała i bogatego, międzynarodowego słownika gestów,  żeby móc się skutecznie komunikować z tubylcami i oszczędzić sobie sporo irytacji warto zdać sobie sprawę z kilku istotnych różnic kulturowych.  </strong></p>
<p><strong>Różnice kulturowe</strong></p>
<p>Przede wszystkim Indonezyjczycy to naród kolektywistyczny, ponad wszystko cenią sobie relacje interpersonalne. Grupa, w której żyją jest najważniejsza, z nią bardzo często i w ogromnej ilości dzielą się wszelkimi informacjami. My natomiast wolimy ograniczyć komunikację tylko do mniejszych, bliższych i wybranych grup, dzieląc się informacjami tylko jeśli jest to konieczne. Dzielenie się informacjami nie jest jednak wścibstwem, powolutku tworzy więź opartą na wzajemnym zaufaniu. Dlatego żeby również z nami móc stworzyć więź Indonezyjczycy zadają mnóstwo mniej lub bardziej dociekliwych pytań. Tradycyjny zestaw skąd jesteśmy, czy już jedliśmy, gdzie mieszkamy, czy mamy chłopaka, czy mamy męża, czy mamy dzieci, czy mamy pracę itp. nie powinien nas dziwić.</p>
<p style="text-align: justify;">Każdy swoją osobowość kształtuje w grupie, z którą utożsamia się najmocniej i jej wartość ceniona jest ponad wartość jednostki. Dlatego takie zdziwienie wywołuje wśród naszych wykładowczyń, gdy pojawiamy się gdzieś osobno lub na siebie nie poczekamy, na co często zwracają uwagę. Gdy przychodzimy na wykłady pojedynczo od razu pojawia się pytanie o resztę. Tutaj każdy zwraca uwagę na drugą osobę, myślenie kategoriami „ja” jest całkowicie obce. Inaczej nie poradzono by sobie, jedna osoba uzależniona jest od kilku kolejnych i tylko pracując w grupach osiąga się sukces. A żeby grupa przetrwała, muszą utrzymać w niej harmonię, starając się unikać gwałtownych dyskusji i konfliktów. Może też dlatego nie spotkałam jeszcze poirytowanego Indonezyjczyka (z jednym wyjątkiem), najczęściej są oni oazą spokoju. Nawet jeśli wewnątrz gotują się ze złości, trudno jest to po nich poznać. Jedynym wyjątkiem był pracownik hotelu w Sape na Sumbie, który za spędzenie w pokoju dwóch godzin wymagał od nas zapłaty za całą dobę, czego oczywiście się nie doczekał i zareagował bardzo ostro. Może usprawiedliwiał go trochę fakt, że atmosfera w Sape była bardzo napięta, a powietrze można było ciąć nożem (lub bardziej adekwatną do tej chwili maczetą), co zilustrowała przejeżdżająca obok ciężarówka pełna krzyczących i wymachujących meczetami i flagami ludzi (protestowano przeciw zamknięciu kopalni na jednej z sąsiednich wysp).</p>
<p style="text-align: justify;">Wyjątkiem jest podobno Papua, gdzie bez wyraźnego powodu, tak jak Forrest Gump wyszedł pobiegać, Papuasi wyciągają maczetę dobitnie wyrażając swoje zdanie. Jednak według mnie mieszkańcy pozostałych wysp są pogodni i nastawieni pokojowo. Dlatego kiedy na przykład kupiony za setki tysięcy rupii bilet na autobus z Denpasar (Bali) do Labuan Bajo (Flores) zagwarantował nam miejsce jedynie na dachu, kierowca musiał być mocno zaskoczony, gdy na jego propozycję ściśnięcia się we trójkę na jednym fotelu zareagowałam bardzo głośno i gwałtownie. „No problem, no problem!”. Przecież najważniejsze jest to, że pojadę, prawda?</p>
<p>Mówiąc o ścisku warto wspomnieć o przestrzeni. Pojęcie przestrzeni – zarówno tej osobistej, jak i domowej także jest tutaj rozumiane nieco inaczej. Indonezyjczycy bardzo łatwo przekraczają naszą „przestrzeń osobistą” – dotykają, głaszczą po rękach, podchodzą czasem bliżej niż byśmy tego chcieli, co może powodować, że poczujemy się niekomfortowo. Podobnie w domu, my chcemy mieć swój kawałek podłogi, gdzie będziemy mogli cieszyć się swobodą i samotnością. Indonezyjczycy z powodzeniem zadowolą się mniejszą przestrzenią, dzięki temu mogą być bliżej siebie, samotność to dla nich abstrakcja. Nie bądźmy też zaskoczeni, kiedy zaprosimy Indonezyjczyka do domu – wizyta może się znacznie przedłużyć. Co z naszym wysoko rozwiniętym europejskim terytorializmem może prowadzić do dość niezręcznych sytuacji. Mieszkańcy wysp nie przywiązują takiej wagi do przestrzeni i barier, które są dla nich mniej istotne.</p>
<p>Mniejszą wagę przykładają też do posiadanych „dóbr materialnych”, często i łatwo dzielą się tym, co mają. Doskonałym przykładem jest Hary z Wonosobo &#8211; couchsurfer [osoba udostępniająca darmowy nocleg - red.]  (chociaż głównie gospodarz domu), którego gościnność można by podawać za jej definicję w Encyklopedii Britannica. Oddzielny pokój dla couchsurferów, wyżywienie lepsze niż w niejednym hotelu, przygotowana dla podróżników mapa oraz garść porad o tym, co warto zobaczyć. Dla nas, europejczyków (pomimo, że podobno Polacy są wyjątkowo gościnni) jego gościnność była wręcz przytłaczająca. Warto też pamiętać, że goście zapraszani są do stołu pierwsi, a dopiero po nich jedzą gospodarze. Dlatego grzecznie jest nie zjeść wszystkiego i nie zastawić pustych naczyń.</p>
<p><strong>Mowa ciała</strong></p>
<p>Kiedy natomiast powstanie już pierwszy zalążek zaufania i dojdzie między nami do konwersacji trzeba pamiętać, że zrozumienie, co tak naprawdę Indonezyjczyk chciał nam powiedzieć i ominięcie niepotrzebnych nieporozumień zdecydowanie ułatwia zaobserwowanie „jak” coś zostało powiedziane. Mieszkańcy Indonezji oczekują od rozmówcy, że ten doskonale wie, co chciano mu przekazać i nie wymaga to od nadawcy dłuższej wypowiedzi. Jedno słowo może wyrażać tutaj dziesięć, a większa część informacji przekazywana jest raczej niewerbalnie. W zachowaniu, gestach, wyrazie twarzy, ruchu oczu i intonacji. Czasem tylko pozostała cząstka wyrażana jest werbalnie. Jednak nawet wtedy może ona wymagać „czytania między wierszami” i rozszyfrowywania metafor, podczas gdy my oczekujemy prostych i jasnych komunikatów. Na przykład, czy cena za pokój w hotelu zawiera śniadanie.</p>
<p>Indonezyjczycy nie lubią odmawiać, więc kiedy wraz z grupą znajomych nocowaliśmy na polskiej misji w Ruteng (Flores) jedna z sióstr, którą zapytaliśmy o to, czy jest dla nas przewidziany obiad, czy raczej powinniśmy wyjść poszukać otwartego w Boże Narodzenie warung muslim [mała gastronomia prowadzona przez muzułmanów] odpowiedziała skrępowana, że musi najpierw zapytać siostrę przełożoną. Po odczekaniu bez żadnej informacji ponad godzinę stwierdziliśmy, że oznacza to raczej brak obiadu i powinniśmy upolować otwartą jadłodajnie.</p>
<p>Dlatego, kiedy my pocimy się starając się wszystko dokładnie wytłumaczyć, Indonezyjczyk może pomyśleć, że ma do czynienia z niezbyt rozgarniętą osobą – przecież jego podniesione wysoko brwi wyjaśniają wszystko. Dużą wagę przykładają także do atmosfery, więc bezwzględnie należy się szeroko uśmiechać! Jednak nie zawsze szeroki uśmiech, jaki widzimy na twarzy Indonezyjczyka jest wyrazem radości. Jeśli pytamy o coś niewygodnego albo skarżymy się na organizację zajęć, koordynatorki programu (Darmasiswy) &#8211; reagują na nasze słowa głównie nerwowym chichotem i uśmiechem od ucha do ucha. Często śmiech oznacza więc zakłopotanie i stres, co nieco komplikuje sytuacje, szczególnie kiedy próbujemy odnaleźć drogę do domu.</p>
<p><strong>Czas to pieniądz?</strong></p>
<p>Bolesna może być także różnica w interpretowaniu czasu. Podczas gdy my skupiamy się na wykonaniu dokładnie i szybko jednej czynność, starannie ją wcześniej planując i „zarządzając” naszym cennym czasem, Indonezyjczyk zacząłby w tym samym czasie kilka innych, według niego równie ważnych. Dla nas liczy się efektywne i szybkie osiągnięcie celu, dla Indonezyjczyków liczy się proooooooces. Ważniejsze są interakcje z innymi ludźmi niż skupianie się jedynie na pracy. A proces może trwać i trwać, i trwać, i jeszcze trochę potrwać. Pozostaje powtarzać sobie w duchu sabar (cierpliwości!). Przykładem &#8211; cieknący kran w moim wynajmowanym mieszkaniu. Od zgłoszenia usterki właścicielce do jej naprawienia minęły dwa tygodnie. Odmierzane kapiącymi kropelkami wody, które zamieniły się wkrótce w rwący strumień. W tym czasie pan złota rączka pojawił się kilka razy, wypił kawę, zapalił papierosa, obserwując lejącą się wodę i pewnie dumając nad rozwiązaniem problemu. Usprawiedliwieniem jest powiedzieć jam karet.<br />
Czas jest gumowy, elastyczny, a tak poza tym to mało istotny. Dlatego trzeba przyzwyczaić się do ciągłego spóźniania, które nie jest tutaj oznaką braku szacunku, po prostu czas płynie dla Indonezyjczyków innym tempem, którego nasze zegarki nie potrafią zmierzyć.</p>
<p>Warto jednak zostawić zegarek w Polsce i mimo wszelkich różnic kulturowych, tych wymienionych i tych, których jeszcze nie dostrzegłam, przyjechać na archipelag poszukać ich samemu. Czas rozciąga się tutaj jak guma, a ludzie nie znają pośpiechu. Za to doskonale wiedzą co oznacza gościnność i pogoda ducha.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/kierunek-indonezja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Restauracje w Chinach</title>
		<link>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 03:00:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Machaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chińczycy]]></category>
		<category><![CDATA[chinese food]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia chińska]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[kultura Chin]]></category>
		<category><![CDATA[restauracje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8536</guid>
		<description><![CDATA[Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin, a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Na pytanie, która kuchnia jest lepsza &#8211; polska czy chińska, odpowiadam zawsze: są one na tyle inne, że też i nieporównywalne.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/kuchniachinska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8538" title="kuchniachinska" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/02/kuchniachinska-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Będąc w Polsce zawsze tęsknie za potrawami z Chin, a w Chinach za potrawami z Polski. Jednak atmosfera chińskich restauracji jest moim zdaniem nieporównywalnie lepsza niż w Europie. Wynika to z ich wolnościowego podejścia do życia oraz przepisów prawa, w restauracji w Chinach możemy czuć się bardzo swobodnie. Przejawia się to między innymi tym, że bez najmniejszych sprzeciwów personelu można wnieść swój własny alkohol, którego ceny w sklepach są śmiesznie niskie. Nikt nie zabroni nam też palić (są nieliczne restauracje, w których się nie pali). Jeżeli towarzyszy nam nasz pies czy kot, ma on również prawo być razem z nami. Często również po knajpie buszuje pies lub kot właściciela.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do cen, to są one różne zależnie od standardu czyli od bardzo tanich, po bardzo drogie. Widełki cenowe są w tym przypadku dużo szersze niż w Polsce. Jak to bywa i w Polsce, ceny zależą bardziej od wystroju restauracji oraz całej otoczki niż od stopnia &#8222;smaczności&#8221; dań. Płacąc rachunek nie istnieje coś takiego jak napiwek, a rachunek jest często zaokrąglany w dół na korzyść klienta.</p>
<p style="text-align: justify;">W odróżnieniu od Europy, gdzie restauracje znajdują się z reguły na parterze, w Chinach często spotkamy się z restauracjami na którymś z pięter. Raczej rzadko mamy do dyspozycji europejskie sztućce, więc musimy sobie dawać radę pałeczkami i łyżką (jest tak samo popularna jak u nas). Co do smaków to jest ich tak wiele, że nie sposób mi tu teraz tego opisać, a twierdzenia, że kuchnia chińska jest ostra to tylko 10% prawdy, bo możemy w niej spotkać prawie każdy rodzaj smaku.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednego czego w niej nie spotkamy to serów, których pokolenia Chińczyków &#8222;nie wymyśliły&#8221;. Nie znaczy to, że smakosze serów nie mają w Chinach możliwości ich skosztowania, ale są one dostępne tylko w drogich restauracjach, które oferują &#8222;egzotyczną&#8221; kuchnię europejską. W takich przybytkach, zlokalizowanych głównie w światowych sieciach hoteli (choć nie tylko) menu jest zazwyczaj dwujęzyczne (chińsko-angielskie), często opatrzone fotografiami poszczególnych dań.</p>
<p style="text-align: justify;">Autor mieszka na stałe w Chinach. Prowadzi bloga: <a href="http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/">http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/restauracje-w-chinach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie leży Gruzja?</title>
		<link>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 19:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Matys</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[podróżnik]]></category>
		<category><![CDATA[Turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8518</guid>
		<description><![CDATA[Gdzie leży Gruzja - w Azji, czy Europie? Na pytanie próbuje odpowiedzieć Krzysztof Matys - podróżnik, pilot i przewodnik, właściciel biura podróży.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_8519" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px">&#8222;<a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/6086505410_7e4fd030ca_z.jpg"><img class="size-medium wp-image-8519" title="6086505410_7e4fd030ca_z" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/6086505410_7e4fd030ca_z-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">DR Marianus</p></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>W Europie czy w Azji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">A może na dwóch kontynentach jednocześnie? Mamy na ten temat kilka odpowiedzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wikipedia podaje ciekawą formułkę: &#8222;W zależności od przyjętej wersji całe terytorium Gruzji znajduje się w Azji  lub w Europie i w Azji lub według jednej z wersji &#8211; całe w Europie&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, kwestia ta jest sprawą umowną. W tym przypadku nie ma wyraźnej granicy między kontynentami. Wszystko zależy od kryteriów, które weźmiemy pod uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjmowana przez Międzynarodową Unię Geograficzną granica między kontynentami całą Gruzję umieszcza po stronie azjatyckiej. Znacznie mniej powszechnie stosowany wariant &#8211; za linię dzielącą Europę i Azję uznaje dawną południową granicę ZSRR (między Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem a Turcją i Iranem). Są i koncepcje pośrednie, w których północna część kraju należy do Europy, a południowa do Azji.</p>
<p style="text-align: justify;">Którą wybrać? Jeśli na szkolnym sprawdzianie padnie takie pytanie, to jakiej odpowiedzi powinien udzielić uczeń? W Polsce powszechnie przyjmowana jest wykładnia Międzynarodowej Unii Geograficznej, w tym przypadku granica między kontynentami przebiega w odległości 300 km na północ od Kaukazu.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pewno warto wziąć pod uwagę aspiracje społeczne. Jeśli Izrael startuje w mistrzostwach Europy, a Turcja chciałaby do UE, to może Gruzja też ma prawo czuć się częścią naszego kontynentu. Zresztą organizacje sportowe są tu najbardziej otwarte. Byłe republiki ZSRR z coraz większym powodzeniem stratują w europejskich rozgrywkach pucharowych. W 2004 r. Dynamo Tbilisi pozbawiło Wisłę Kraków szans na grę w Pucharze UEFA. W 2010 ta sama Wisła poniosła sromotną klęskę z azerskim Karabachem (chyba nie ma szczęścia do drużyn z tego regionu).</p>
<p style="text-align: justify;">Gruzini mają poczucie jedności z Europą. W rozmowie z jedną z polskich gazet (Uważam Rze), prezydent Micheil Saakaszwili, mówi o swoim kraju jak o państwie europejskim. Nie zastanawia się, nie waha; dla niego rzeczą oczywistą jest, że to Europa! Twierdzi m.in., że Gruzja ma jeden z najniższych wskaźników korupcji naszego kontynentu. Przez ostatnie lata, w Tbilisi zmieniło się bardzo wiele, również w zakresie świadomości geograficznej. Wybrany przez Gruzję zdecydowany prozachodni kierunek zaowocował też zmianą nazewnictwa. Dawniej, tereny te zwane były Zakaukaziem. Z czasem, przestało to odpowiadać miejscowym, ponieważ pobrzmiewała tu rosyjska perspektywa (Gruzja była Zakaukaziem patrząc na mapę od strony Moskwy). Dlatego najpierw postulowano zmianę na „region czarnomorski&#8221;, a następnie jeszcze dalej na Europę Południowo-Wschodnią.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak pisze znawca Kaukazu (Wojciech Górecki, &#8222;Toast za przodków&#8221;), Gruzini czują się Europejczykami. Uważają się za południowców, podobnych do Hiszpanów, Włochów i Greków. Odwołują się przy tym do kilku ważnych faktorów:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po pierwsze &#8211; starożytność</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Morze Czarne to obszar antycznych, greckich kolonii. To cel wypraw Jazona i Argonautów oraz miejsce mitycznego „złotego runa&#8221;. Mity te są podstawą edukacji każdego Europejczyka, wszyscy uczyliśmy się ich w szkole. W tym sensie Gruzja może mieć mocniejsze prawa do europejskich tradycji niż, na przykład&#8230; Polska</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po drugie &#8211; religia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Gruzja spiera się z Armenią o tytuł pierwszego na świecie kraju, który przyjął chrześcijaństwo! Tak na marginesie, to coś w tym względzie do powiedzenia miałaby również Etiopia. Armenia przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową pomiędzy 301 a 314 rokiem (datacje są sporne), jedno z gruzińskich królestw (Iberia) około roku 317, a Etiopia nie później niż w 330 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony bronić trzeba się było przed ekspansją islamu, z drugiej przed zakusami rosyjskiego prawosławia. Jak zawsze w tego typu przypadkach (historycy znają to na pamięć) religia bliższa okazała się dużo groźniejsza. Moskwa, zajmując Gruzję pod koniec XVIII wieku, podporządkowała sobie również tutejszą Cerkiew. W marcu 1917 r., po upadku caratu, synod duchowieństwa gruzińskiego przywrócił autokefalię i liturgię w języku narodowym.</p>
<p style="text-align: justify;">Między innymi z tego powodu, Gruzja nie ma wyjścia. Choć prawosławna, to ucieka przed Rosja w stronę Zachodu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po trzecie &#8211; charakter</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kuchnia, wino, biesiady, taniec, muzyka, stosunki rodzinne, temperament&#8230; To wszystko bardzo przypomina południe Europy i Bałkany. Co nieco również Bliski Wschód.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Turystyka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam stoisko Gruzji na warszawskich targach turystycznych, już chyba ze dwa lata temu. Duże, ulokowane w dobrej, centralnej części hali, przez masowego turystę omijane było szerokim łukiem. Zbyt blisko było jeszcze wojny z 2008 r. Świeża pamięć niedawnych telewizyjnych obrazków robiła swoje.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem dzisiejsza Gruzja to kraj spokojny i bezpieczny. A do tego niezwykle atrakcyjny turystycznie. Bogaty w zabytki, ale przede wszystkim bardzo gościnny (Polacy mogą liczyć na wyjątkowo miłe traktowanie; każdy Gruzin odnosi się z szacunkiem do reakcji Polski w czasie ostatniej wojny z Rosją). Wyśmienita, oryginalna kuchnia oraz wyborne wino dopełnią szczęścia turysty. Szczególnie atrakcyjną porą roku jest wrzesień i początek października. Nie ma już dużych upałów, w górach pojawiają się piękne kolory drzew, a cały kraj świętuje winobranie. Koniecznie trzeba wtedy odwiedzić leżący blisko Tbilisi, region Kachetia. Tu wytwarza się najlepsze gruzińskie trunki.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o winiarskie tradycje, to Gruzja, na pewno, należy do Południowej Europy!</p>
<p style="text-align: justify;">Autor prowadzi blog podróżniczy:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://krzysztofmatys.pl/">http://krzysztofmatys.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/gdzie-lezy-gruzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kosmici też lubią Azję!</title>
		<link>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 12:07:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Plichta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[dogu]]></category>
		<category><![CDATA[dyski]]></category>
		<category><![CDATA[figurki]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[Kazachstan]]></category>
		<category><![CDATA[Kosmici]]></category>
		<category><![CDATA[Obcy]]></category>
		<category><![CDATA[Pakistan]]></category>
		<category><![CDATA[Przybysze]]></category>
		<category><![CDATA[Wimany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=8484</guid>
		<description><![CDATA[Po Azji można wędrować śladami najciekawszych zabytków, najpiękniejszych widoków, najbardziej egzotycznych potraw... A można też śladami obcych cywilizacji!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Po Azji można wędrować śladami najciekawszych zabytków, najpiękniejszych widoków, najbardziej egzotycznych potraw&#8230; A można też śladami obcych cywilizacji! Zapraszamy w podróż z przymrużeniem oka.</strong></p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Kosmiczne pojazdy w Indiach</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Wyprawę możemy zacząć od kraju, którego starożytne księgi opowiadają o podróżach na Księżyc i inne planety oraz pojazdach kosmicznych zwanych &#8222;wimanami&#8221;. Mowa o hinduskich eposach Ramajana i Mahabharata.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeden z bohaterów, Bhima, &#8222;leciał w swojej wimanie na niezwykłym promieniu, który miał blask Słońca i którego hałas przypominał grzmot burzy&#8221;. Wimany nie można było zniszczyć, mogły pokonywać przestrzeń z wielką prędkością, zawisać w bezruchu i być niewidzialne dla wrogów.</p>
<p style="text-align: justify;">Mahabharata opisuje także niszczycielskie bronie starożytności: &#8222;Żelazne pioruny paliły ciała, wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez widocznej przyczyny, ptaki stawały się białe&#8230; po kilku godzinach wszystkie artykuły spożywcze stawały się skażone&#8230; chroniąc się przed tym ogniem, żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoje wyposażenie&#8221;. Czy opisane zdarzenie było eksplozją atomową? – zastanawiają się zwolennicy teorii ingerencji przybyszów z obcych planet w rozwój naszej cywilizacji&#8230;</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Opuszczone miasto w Pakistanie</strong></h3>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/mohendzo.gif"><img class="alignleft  wp-image-8488" title="Opuszczone miasto w Pakistanie" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/mohendzo.gif" alt="Opuszczone miasto w Pakistanie" width="212" height="160" /></a>Aby znaleźć rzekome dowody, należy przekroczyć granicę z Pakistanem i udać się do starożytnego miasta Mohendżo-Daro . Odnalezione tu podczas wykopalisk szkielety są radioaktywne, a w ruinach znajdują się odłamki trynitytu – powstałego ze stopionego piasku szkliwa, które występuje w miejscach eksplozji jądrowych. Znajdują się tam także kamienie noszące ślady nadtopień do których niezbędna była olbrzymia temperatura.</p>
<p style="text-align: justify;">Mohendżo-Daro było niegdyś wielką metropolią. Zostało jednak nagle opuszczone z do dzisiaj nie wyjaśnionych przyczyn.</p>
<h3 style="text-align: justify;"></h3>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Chińskie dyski</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Dalsze poszukiwania zawiodą nas na wschód, do Chin. W latach 60. XX wieku w górach Bajan-Chara-Uła odkryto rysunki naskalne, przedstawiające Układ Słoneczny oraz groby niewielkich istot o silnie wykształconych czaszkach i szkieletach podobnych do kośćca ptaków.</p>
<p style="text-align: justify;">Odna<a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/chińskie-dyski.gif"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-8487" title="chińskie dyski" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/chińskie-dyski-150x98.gif" alt="chińskie dyski" width="150" height="98" /></a>leziono tam także coś w rodzaju&#8230; starożytnych płyt gramofonowych. Było to 716 kamiennych krążków, z otworem w środku, od którego biegł do brzegu podwójny spiralny rowek. Płytki są o tyle dziwne, że wykonano je nieznaną techniką z ceramiczno-metalicznego stopu, zawierającego znaczne ilości izotopów promieniotwórczych, np. izotopów kobaltu oraz poddano działaniu niezwykle silnego pola elektrycznego. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby krążki nie miały&#8230;  12 tysięcy lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Chińczykom podobno udało się rozszyfrować zapis.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Czy potomkowie Obcych żyją w Tybecie?</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Treść odczytanych fragmentów tekstu jest co najmniej intrygująca.  Według nich na &#8222;trzecią planetę Systemu Słonecznego&#8221; przypadkiem trafiła grupa kosmicznych podróżników, którzy nie mogli już opuścić Ziemi z powodu uszkodzeń statku. Po jakimś czasie udało się im się skrzyżować z rdzenną ludnością.</p>
<p style="text-align: justify;">Potomkami Obcych miałyby być plemiona Cham i Dropa, żyjące na granicy z Tybetem, których członkowie &#8211; według doniesień chińskich &#8222;badaczy&#8221; &#8211; są niezwykle chudzi, niscy (ok. 130 cm) i mają nieproporcjonalnie wielkie głowy. Inną przesłanką potwierdzającą tę teorię miałyby być ludowe podania. Etnolodzy natrafili w nich na wzmianki o ludziach, którzy przybyli z chmur, mieli wielkie, wydłużone głowy, rachityczne sylwetki i żółtą skórę.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Japońskie figurki Dogu</strong></h3>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Dogu.jpg"><img class="alignleft" title="Japońskie figurki Dogu" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2012/01/Dogu-300x187.jpg" alt="Japońskie figurki Dogu" width="300" height="187" /></a>Po Chinach czas na Japonię. Na terenie całego kraju kwitnącej wiśni odnajdywane były niewielkie gliniane figurki, zwane Dogu, pochodzące z młodszej epoki kamienia, która trwała w Japonii przez prawie 12 tysięcy lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Dawna japońska legenda mówi, że ich pierwowzór wyłaniał się czasem z oceanu, by pomagać rybakom. Niektórzy twierdzą, że figurki Dogu przedstawiają istoty odziane w skafander kosmiczny z hełmem i olbrzymimi goglami &#8211; wg nich jeszcze jeden dowód na przybycie w przeszłości obcych na Ziemię.</p>
<p style="text-align: justify;">To właśnie figurki Dogu były inspiracją przy tworzeniu Pokemonów.</p>
<h3 style="text-align: justify;"><strong>Kosmici promują Kazachstan</strong></h3>
<p style="text-align: justify;">Żaden z wymienionych krajów nie postanowił jednak promować turystki poprzez eksponowania faktu kontaktów z obcą cywilizacją. Ludzką wiarę w życie pozaziemskie postanowił wykorzystać za to Kazachstan.</p>
<p style="text-align: justify;">Kazachowie postanowili, że do pierwszego oficjalne kontaktu z kosmitami dojdzie właśnie na terenie ich państwa (na jakiej podstawie &#8211; nie wiadomo&#8230;). Ma powstać tam pierwsza kosmiczna ambasada z lądowiskiem dla statków kosmicznych oraz hotel i teatr dla gości. Szkolą także&#8230; tłumaczy!</p>
<p style="text-align: justify;">Ufolodzy twierdzą że Kazachstan jest znanym miejscem lądowania istot pozaziemskich, mają podwodną bazę w Morzu Kaspijskim. Przybysze korzystają bowiem z bogatych złóż przeróżnych minerałów, znajdujących się w Kazachstanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/kosmici-tez-lubia-azje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dylematy młodych Chińczyków</title>
		<link>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/</link>
		<comments>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 05:00:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dorota Jasik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Magazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Chińczycy]]></category>
		<category><![CDATA[chiński nowy rok]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mandragon.pl/?p=7795</guid>
		<description><![CDATA[Dla młodych, niezależnych, pracujących w wielkich miastach czas Chińskiego Nowego Roku jest pełen napięć i rozterek. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7796" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2011/10/chinczyk.jpg"><img class="size-medium wp-image-7796" title="chinczyk" src="http://mandragon.pl/wp/wp-content/uploads/2011/10/chinczyk-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Snow Kisses Sky</p></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dla młodych, niezależnych, pracujących w wielkich miastach czas Chińskiego Nowego Roku jest pełen napięć i rozterek. Tradycja wymaga od wszystkich powrotu do domu rodzinnego. Oficjalnie Chińczycy mają siedem dni wolnego &#8211; to niedługo, zważywszy na fakt, że niektórzy muszą przemierzyć nawet całe Chiny, a w długich kolejkach do kas biletowych trzeba odstać nawet kilka godzin. Bogatsi korzystają z połączeń samolotowych, choć ceny biletów w tym czasie są niebotyczne. Uboższym pozostaje podróż pociągami, trwająca nawet kilka dni. To dopiero początek stresu.</strong></p>
<p>Zaoszczędzone przez cały rok pieniądze wydają na prezenty dla rodziny, im droższe tym lepiej, bo tego wymaga od nich tradycja. Jednakże największym powodem do stresu jest powrót do domu w pojedynkę czyli bez chłopaka czy dziewczyny. Nie tylko daje to powód rodzinie do ciągłych szykan: „Twoi koledzy ze szkolnej ławy, kuzyni, są w związkach małżeńskich, mają dzieci. Co z Tobą nie tak?”, ale również naraża na stres spędzenia urlopu na randkach w ciemno, często aranżowanych przez rodzinę. Tradycyjne konfucjańskie wychowanie nakłada na dzieci obowiązek bezwzględnego posłuszeństwa starszym, w tym przypadku rodzicom. Moja koleżanka Chinka,  wówczas dwudziestośmiolatka, w czasie Chińskiego Nowego Roku została postawiona przed faktem dokonanym. Jej mama zaprosiła na kolację pewnego dżentelmena, kuzyna sąsiadki zresztą. Na szczęście dla tej dwójki wszystko szczęśliwie się skończyło. Spodobali się sobie i po sześciu miesiącach randkowania, pobrali.</p>
<p>Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Niektórzy wolą nawet unikać problemów. Dwudziestokilkuletni, mieszkający w Wuhan (stolica prowincji Hubei) urzędnik mówił, że nie pojedzie do domu z obawy, że nie zdąży wrócić na czas. Zamieścił zatem na jednym z portali społecznościowych ogłoszenie, oferując swoje usługi jako chłopak do wynajęcia. Nie widzi w tym nic dziwnego. Uważa też, że nie powinno się zakładać rodziny tylko dlatego, że osiągnęło się wiek „ożenkowy”. Dla niego, ważna jest prawdziwa miłość, ale jak twierdzi, na to potrzeba czasu. I nie jest on wyjątkiem. Zanim jednak znajdzie się swoją „drugą połówkę” trzeba radzić sobie z rosnącą presją rodziny. Z pomocą przychodzi młodym Internet &#8211; tani i błyskawiczny środek komunikacji. Za zamieszczenie ogłoszenia płaci się tylko 1 juana. Czyż nie warto spróbować? A może znajdzie się szczęście?</p>
<p>Dla jednych jest to zwyczajne oszustwo, a co gorsza w odniesieniu do osób, które się kocha i szanuje. Inni podkreślają, że jest to genialna idea pomocy “innym w potrzebie” oraz że spędzenie urlopu w otoczeniu kompletnie obcych ludzi jest szalenie interesujące.</p>
<p>Młodzi zaznaczają, że jest to sytuacja win-win: członkowie rodziny (w szczególności rodzice i dziadkowie) są zadowoleni, oni sami zmniejszają stres związany z powrotem do domu rodzinnego, a wynajęty partner dorabia do pensji i jednocześnie podróżuje za darmo. Niektórzy dodają, że jeśli jest się szczęściarzem, można w ten sposób znaleźć prawdziwą miłość, o której wielu z nich marzy.</p>
<p>Perypetie młodego chłopaka, który w ten właśnie sposób postanowił oszukać swoją rodzinę oraz jego wynajętej dziewczyny stały się kanwą serialu nakręconego w ubiegłym roku „Wynajmę dziewczynę na obchody Święta Wiosny”. Polecam wszystkim zainteresowanym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mandragon.pl/dylematy-mlodych-chinczykow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- This Quick Cache file was built for (  mandragon.pl/category/magazyn/polecamy/feed/ ) in 1.29836 seconds, on Feb 22nd, 2012 at 5:57 pm UTC. -->
<!-- This Quick Cache file will automatically expire ( and be re-built automatically ) on Feb 22nd, 2012 at 6:57 pm UTC -->
