Buddyjskie Lumbini

Lumbini leży około 250 km na zachód od Katmandu - stolicy Nepalu. Dostać możemy się tutaj autobusem z Nepalu – koszt autobusu to 500 – 1000 rupii nepalskich (wszystko zależy od naszych zdolności negocjacyjnych).

Cały kompleks jest tak rozległy, że potrzeba całego dnia, aby zwiedzić wszystkie atrakcje, nie wspominając oczywiście o Światowej Stupie Pokoju i miejscu, w którym narodził się Budda.

Przede wszystkim potrzebna jest nam wytrwałość na gorąco tam panujące i maska na twarz, która chroni przed kurzem wdzierającym się wszędzie!

Najedzeni, albo i nie (bo zwyczajem wszystkich innych nepalskich atrakcji turystycznych, jesteśmy przyzwyczajeni, że jest pełno restauracji i stoisk z jedzeniem) idziemy w pocie i znoju z myślą, że coś zjemy na miejscu.

Ja wybieram opcje bez rikszy. A Wy ? Ruszamy. Wejście przez bramę, kupienie wejściówki ok. 200 rupii. A dalej kurz pod nogami, kurz w powietrzu, kurz w gardle – czas założyć maskę na twarz. Pierwszy żebrak (o dziwo! dopiero teraz) pyta się skąd jesteśmy. Na odpowiedź, że z Polski mówi do nas „dzień dobry”. Miło.

Idziemy dalej. Kolejna brama jest ukwiecona, kolorowa, a za nią kilka stoisk z pamiątkami. Idziemy dalej coraz głodniejsi. No cóż, apetyt w Nepalu mam bardzo dobry. Jak się dowiadujemy w punkcie informacji turystycznej z miejsc do jedzenia jest tylko lokalna restauracyjka, którą już minęliśmy, nie zachęceni jej widokiem.

Przed nami kolejna z bram i punkt sprawdzania biletów. I tak oto pojawia się budynek z cegły, otynkowany na biało. Nie jest to żadnej klasy arcydzieło, właściwie nie jest to nawet estetyczne – po prostu jest. To, co najważniejsze, ukryte jest wewnątrz.

Mijając ostatnią bramę wchodzimy do świata – wszechświata. Okala nas pustka i przestrzeń. Jest tutaj wszystko i nic. Z jednej strony widzimy piękne budowle, złoto na cokołach, czujemy w sercu coś niepojętego rozumem, a z drugiej strony nie ma tutaj żywego ducha. Zaraz za murem są rozległe pola, tylko cisza i upał świszczą nam w uszach.

Mogę się założyć, że wielu z turystów i innych osób przybywających tutaj zadaje sobie pytanie „Po co było to wszystko ?” A dla mnie to miejsce ma magiczną moc, czuję ten spokój i ciszę w sobie, i wiem, że wyniosę ten spokój ducha stąd ze sobą i zabiorę do Polski, by w chwilach pośpiechu i gonitwy za króliczkiem, po prostu odetchnąć.

Naprawdę warto pojechać do Lumbini.

————————————————————————————————————————-

Jadąc z Indii najlepiej jest przekroczyć granicę w Sonauli – można zrobić to pieszo, albo prywatnym samochodem, bądź rikszą. Do Lumbini jest już tylko ok. 20 km.

1 $ = ok. 80 rupii

W Lumbini nocleg znajdziemy już od 200 rupii, a obiad zjemy za ok. 150 rupii.

Wjazd do Nepalu dla turystów kosztuje 25 USD za 2 tygodnie. Wiza wielokrotnego wjazdu do Indii na trzy miesiące to koszt ok. 200 zł. Ja nie korzystałam z biur podróży na miejscu, ale za to korzystałam z serdeczności mojego przyjaciela Nabraja Ghimire, który takie biuro prowadzi.

Serdecznie polecam Good Karma Trekking. Załatwiają wszystko: noclegi, bilety lotnicze, autobusowe, wejścia do muzeów, przewodników na trekkingi.

Be Sociable, Share!

    Podobne

    Komentarze

    1. Trekking in Nepal pisze:

      The Everest base camp trek is a fascinating travel adventure to the home of highest mountain of the world known to world as Mount Everest. The Everest region of Nepal

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    *
    = 4 + 6

    This blog is kept spam free by WP-SpamFree.